Homilie Papieża Franciszka

Kochany ojciec święty Franciszek i wszystko co z nim związane :)

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 24 sty 2017, 20:07

Pan Bóg lubi, gdy się na Niego złościmy, bo jesteśmy autentyczni


„Panu Bogu podoba się, kiedy się na Niego złościmy, bo wtedy jesteśmy autentyczni”
– to słowa Papieża z homilii wygłoszonej w kaplicy Domu św. Marty.

Podobnie jak w poprzednich dniach Franciszek odniósł się do czytanego na Mszy fragmentu Listu do Hebrajczyków: „Ofiary ani daru nie chciałeś; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją, Boże”. Po Adamie, który się ukrywa, bo boi się Boga – mówił Papież – Pan powołuje ludzi, którzy mówią: „Oto ja, jestem gotowy, jestem gotowa”. Od „oto ja” Abrahama, Mojżesza, Eliasza, Izajasza, Jeremiasza aż do wielkiego „Oto ja” Maryi i ostatecznego „Oto Ja” Jezusa.

„Pan prowadzi dialog z tymi, których wzywa na tę drogę, gdzie mówi się «Oto ja». Ma tak wiele cierpliwości, wiele cierpliwości. Kiedy czytamy Księgę Hioba, całą argumentację tego człowieka, który nie rozumie, i odpowiedzi Pana, który mówi, napomina go... to jakie jest w końcu «Oto ja» Hioba? «O, dobry Panie, masz rację: dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem». «Oto ja», kiedy jest wola, nieprawdaż? Życie chrześcijańskie to właśnie to: «Oto ja», nieustanne «Oto ja», aby pełnić wolę Pana. Jedno po drugim... Jak dobrze jest czytać Biblię, szukając odpowiedzi, które ludzie dają Panu, jak Mu odpowiadają, i piękne jest je znaleźć. «Oto ja, jestem gotów, aby pełnić Twoją wolę»” – powiedział Ojciec Święty.

Liturgia dzisiejszego dnia – kontynuował Papież – zachęca nas do refleksji: Jak wygląda moje «Oto ja»? Czy jestem gotowy pełnić wolę Pana?

„Czy ukrywam się jak Adam, aby nie odpowiedzieć? Albo, kiedy Pan mnie wzywa, zamiast powiedzieć: «Oto ja», mówię: «Czego chcesz ode mnie?»; a może uciekam jak Jonasz, który nie chciał robić tego, czego wymagał od Niego Pan? Albo udaję, że wypełniam wolę Pana, a robię to tylko zewnętrznie, tak jak uczeni w Prawie, których Jezus tak surowo ganił? Udawali: «Robię, co trzeba... żadnych pytań: robię to i nic więcej». Albo patrzę w inną stronę, tak jak uczynili lewita i kapłan, kiedy widzieli tego biednego, rannego człowieka, pobitego przez zbójców, na wpół umarłego? Jaka jest moja odpowiedź, którą daję Panu?” – pytał Franciszek.

Kończąc homilię Papież podkreślił, że Bóg każdego dnia nas wzywa i zachęca, abyśmy odpowiadali naszym «Oto ja», ale nie bójmy się wtedy z Nim dyskutować.

„On lubi z nami dyskutować. Ktoś mi mówi: «Ależ ojcze, tyle razy, kiedy się modlę, złoszczę się na Pana Boga...». Jednak to też jest modlitwa! Panu podoba się, kiedy się złościmy i mówimy Mu prosto w oczy to, co czujemy, bo jest Ojcem! I to też jest postawa «Oto ja»... A może jednak się ukrywam? Albo uciekam? Albo udaję? Albo patrzę w inną stronę? Każdy z nas może odpowiedzieć: Jakie jest moje «Oto ja» przed Panem, aby pełnić Jego wolę w moim życiu? Jakie jest? Oby Duch Święty dał nam łaskę znalezienia odpowiedzi”
– zakończył Ojciec Święty.

pp / rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 27 sty 2017, 22:22

Franciszek w Domu św. Marty: małoduszność nas paraliżuje


„Niech Bóg uwolni nas od małoduszności, od grzechu, który paraliżuje nas, chrześcijan” – mówił Papież w kazaniu na Mszy w Domu św. Marty. Nawiązał w nim do dzisiejszego czytania z Listu do Hebrajczyków, które zachęca, byśmy przeżywali naszą codzienność w odniesieniu do trzech punktów: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Przede wszystkim jednak do tego, by pamiętać, bo „życie chrześcijańskie nie zaczyna się dziś, ale dziś jest kontynuowane”.

„«Bracia: przypomnijcie sobie dawniejsze dni» – dni pełne entuzjazmu, postępów w wierze, kiedy zaczęliście żyć wiarą, przebyte próby ... Nie można zrozumieć życia chrześcijańskiego, także codziennego życia duchowego, bez pamięci. Nie tylko, że nie można zrozumieć: nie można żyć jako chrześcijanin bez pamięci. Pamięć o zbawieniu, którego dokonał Bóg w moim życiu, pamięć o niepowodzeniach życiowych – jak wtedy Pan mnie od nich wybawił? Pamięć jest łaską: łaską, o którą trzeba prosić. «Spraw Panie, abym nie zapomniał Twojego przejścia w moim życiu, dobrych chwil, ale także i złych; abym nie zapomniał o radościach i krzyżach». Chrześcijanin to człowiek, który pamięta” – powiedział Ojciec Święty.

Następnie Franciszek podkreślił, że chrześcijanin jest ciągle w drodze i z nadzieją oczekuje na przyjście Pana.

„Nadzieja, patrzenie w przyszłość. Tak jak nie można żyć życiem chrześcijańskim bez pamięci o tym, co się przeszło, tak nie można żyć tym życiem nie patrząc w przyszłość z nadzieją... na spotkanie z Panem. A On mówi piękne słowa: «Jeszcze trochę...». O tak, życie jest tylko okamgnieniem, nieprawdaż? Przemija. Kiedy ktoś jest młody, myśli, że ma wiele czasu przed sobą, ale potem życie uczy nas słów, które mówimy wszyscy: «Ale ten czas szybko biegnie! Tego znałem jako dziecko, a on już się żeni!». Przyjdzie szybko. A nadzieja na spotkanie jest życiem w napięciu między pamięcią a nadzieją, przeszłością a przyszłością” – kontynuował Papież.

Ponadto Franciszek zauważył, że czytany dziś fragment Listu do Hebrajczyków zachęca nas, abyśmy nie popełniali grzechu zapominania o przeszłości, o nadziei, odwadze, cierpliwości: ten grzech to małoduszność. „To grzech – mówił Ojciec Święty – który ze strachu nie pozwala nam iść naprzód”, podczas gdy Jesus mówi: „Nie lękajcie się”. Osoby małoduszne to te, „które idą ciągle do tyłu, które zbytnio dbają o siebie, które boją się wszystkiego”.

„«Żadnego ryzyka, proszę, nie... ostrożnie...». Wszystkie przykazania, wszystkie... Tak, to prawda, ale to też cię paraliżuje, sprawia, że zapominasz o wielu otrzymanych łaskach, zabiera pamięć, odbiera nadzieję, bo nie pozwala, byś szedł naprzód. A chwila obecna chrześcijanina, chrześcijanki o takiej mentalności to jakby sytuacja kogoś, kto idzie ulicą, niespodziewanie zaczyna padać, ubranie nie jest najlepszej jakości i materiał się kurczy… Dusze ograniczone ... to jest małoduszność: to grzech przeciw pamięci, odwadze, cierpliwości i nadziei. Niech Pan sprawi, byśmy wzrastali w pamięci, w nadziei, niech daje nam każdego dnia odwagę i cierpliwość oraz uwolni od tego, co jest małodusznością, od lęku przed wszystkim... Dusze zamknięte, aby przeżyć. A Jezus mówi: «Kto chce zachować swoje życie, straci je»”
– powiedział Ojciec Święty

pp/ rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 30 sty 2017, 17:43

Papież na Mszy: siłą Kościoła prześladowane wspólnoty lokalne


„Największą siłą dzisiejszego Kościoła są małe, prześladowane wspólnoty lokalne” – powiedział Papież na Mszy w kaplicy Domu św. Marty. Nawiązując w homilii do czytanego dziś fragmentu 11 rozdziału Listu do Hebrajczyków mówił o pamięci, bez której nie ma nadziei.

Franciszek wskazał najpierw na „pamięć posłuszeństwa”, odwołującą się do wielu ludzi, począwszy od Abrahama, który wsłuchany w głos Boga wyszedł ze swojej ziemi, nie wiedząc, dokąd idzie. Potem jest pamięć o wielkich czynach Pana w życiu wspaniałych postaci z historii Izraela, takich jak Gedeon, Samson, Barak czy Dawid. A wreszcie pamięć o męczennikach, „tych, którzy cierpieli i oddali życie tak jak Jezus”, którzy „byli kamienowani, torturowani, przebijani mieczem”. To Kościół, „Boży lud”, „grzeszny, ale pokorny”, „który czyni wielkie rzeczy i daje świadectwo Chrystusowi aż do męczeństwa”.

„Męczennicy to ci, którzy prowadzą Kościół ku przyszłości, to ci, którzy Go podtrzymują, podtrzymywali go kiedyś i podtrzymują dzisiaj. A dziś jest ich więcej niż w pierwszych wiekach. Media o tym nie mówią, ponieważ nie jest to dla nich nośna informacja, ale tak liczni chrześcijanie w dzisiejszym świecie są błogosławieni dlatego że prześladowani, znieważani, więzieni. Wielu przebywa w więzieniach tylko dlatego, że nosili na szyi krzyż czy wyznawali Jezusa Chrystusa! To jest chluba Kościoła, a dla nas wsparcie i także upokorzenie: my, którzy mamy wszystko, wszystko wydaje się nam łatwe, a gdy tylko czegoś nam zabraknie, to narzekamy... Ale pomyślmy o tych naszych braciach i siostrach, liczniejszych niż w pierwszych wiekach, którzy doznają męczeństwa!”
– powiedział Ojciec Święty.

„Nie mogę zapomnieć – kontynuował Franciszek – świadectw księdza i siostry zakonnej, które słyszałem w katedrze w Tiranie: wiele lat więzienia, przymusowe prace, poniżenia” – dla nich nie istniały prawa człowieka. Dlatego – zauważył Papież – największą siłą dzisiejszego Kościoła są małe, prześladowane wspólnoty lokalne.

„Także i my, a jest to dobre i słuszne, cieszymy się, kiedy widzimy wielkie działania Kościoła, odnoszące wielki sukces, kiedy widzimy chrześcijan, którzy się pokazali... To jest piękne! Daje to siłę? Tak, daje. Ale największą siłą dzisiejszego Kościoła są małe, lokalne wspólnoty, maleńkie, gdzie ludzi jest niewielu, są prześladowani, znaleźli się razem ze swoimi biskupami w więzieniu. To jest dziś naszą chlubą, to jest naszą chwałą i naszą siłą!” – kontynuował Papież.

Kończąc homilię Franciszek zachęcił do modlitwy „za naszych męczenników, którzy tak bardzo cierpią”, bo bez nich Kościół byłby Kościołem bez Jezusa, i „za te Kościoły, które nie mają wolności wyznawania wiary”, one bowiem „są naszą nadzieją”. Przypomniał także słowa chrześcijańskiego pisarza z pierwszych wieków Tertuliana: „Krew chrześcijan, krew męczenników, jest zasiewem chrześcijan”.

„To oni swoim męczeństwem, swoim świadectwem, cierpieniem aż do oddania życia, ofiarowania życia, są zasiewem chrześcijan na przyszłość i w innych Kościołach. Ofiarujmy tę Mszę za naszych męczenników, za tych, którzy teraz cierpią, za prześladowane Kościoły, które nie mają wolności. I dziękujmy Panu za to, że jest obecny mocą swego Ducha w tych naszych braciach i siostrach, którzy dziś dają świadectwo o Nim” – zakończył Papież.

pp / rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 31 sty 2017, 19:31

Papież na Mszy: gdy wytrwale patrzymy na Jezusa, On patrzy na nas

„Jeżeli wytrwale będziemy się wpatrywać w Jezusa, ze zdziwieniem odkryjemy, że to On z miłością patrzy na każdego z nas”
– powiedział Franciszek na porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty.

Komentując fragment Ewangelii św. Marka o uzdrowieniu kobiety cierpiącej na upływ krwi i o wskrzeszeniu córki Jaira Papież podkreślił, że to Jezus szuka nas wzrokiem i zauważa nas, bo jest blisko, „jest zawsze pośród tłumu”.

„Nie jest chroniony przez strażników, aby ludzie go nie dotykali. Nie, nie! Jest wśród nich i ludzie zewsząd Go ściskają. Za każdym razem, gdy Jezus wychodził, wokół Niego był coraz większy tłum. Specjaliści od statystyki być może napisaliby: «Spada popularność Nauczyciela Jezusa»... Ale On szukał czegoś innego: szukał ludzi. A ludzie szukali Jego: mieli oczy utkwione w Nim, a On patrzył na nich. Ktoś powie: «Tak, tak, na ludzi, na tłum». – «Nie, On patrzył na każdego z osobna!» I to właśnie jest cecha charakterystyczna Jezusowego spojrzenia. Jezus nie ujednolica ludzi, każdego widzi osobno” – powiedział Ojciec Święty.

Mówiąc następnie o wskrzeszeniu córki Jaira Papież podkreślił, że Jezus zwrócił uwagę na drobną rzecz: na to, że jest ona głodna, i polecił rodzicom, aby dali jej jeść.

„Pan Jezus kieruje wzrok i na rzeczy wielkie, i na małe. Jezus patrzy w ten sposób, że widząc nas wszystkich, dostrzega każdego z nas osobno. Widzi nasze ogromne problemy, nasze wielkie radości i widzi także małe rzeczy w naszym życiu. Dzieje się tak, bo jest blisko. Jezusa nie przerażają wielkie rzeczy, ale bierze pod uwagę także i te małe. Tak patrzy na nas Jezus” – podkreślił Papież.

Jeżeli z wytrwałością będziemy szli za Jezusem, mając utkwiony w Nim wzrok – stwierdził Franciszek – to zdarzy się to, czego doświadczyli ludzie po wskrzeszeniu córki Jaira: „osłupieli wprost ze zdumienia”.

„Idę, patrzę na Jezusa, idę dalej, wpatruję się w Niego i co widzę? Że to On patrzy na mnie! Że to On zwrócił swój wzrok na mnie! I to właśnie sprawia, że jestem bardzo zdumiony. Zdumienie ze spotkania z Jezusem. Ale nie bójmy się! Nie bójmy się, tak jak nie bała się ta kobieta, która weszła między tłum, aby dotknąć się Jego płaszcza. Nie bójmy się! Podążajmy tą drogą, ze wzrokiem zawsze utkwionym w Jezusie. A wtedy spotka nas ta wielka niespodzianka: osłupiejemy wprost ze zdumienia. To sam Jezus utkwił swój wzrok we mnie”
– zakończył Ojciec Święty.

pp / rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 07 lut 2017, 18:56

Papież: ludzie sztywni boją się wolności, którą daje Bóg


Ludzie sztywni boją się wolności, którą daje nam Bóg, boją się miłości – stwierdził Papież na dzisiejszej porannej Mszy. Podkreślił, że chrześcijanin jest „niewolnikiem” miłości, a nie przymusu, i zachęcił wszystkich wiernych, aby nie chowali się za formalizmem przykazań.

Komentując dzisiejszy Psalm responsoryjny (Ps 104 [103]) Franciszek zauważył, że Bóg stworzył świat, aby podzielić się z nim swoją pełnią, aby mieć coś, co mógłby czymś obdarzyć i z czym mógłby dzielić się sobą. A poprzez Jezusa stwarza świat na nowo, posyła Go, aby na nowo go ułożył: aby z brzydkiego zrobił piękne, z błędu prawdę, ze zła dobro.

„Kiedy Jezus powiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam», uczeni w Piśmie byli zgorszeni i chcieli Go za to zabić. Dlaczego? Ponieważ nie potrafili przyjąć od Boga niczego jako daru! Tylko jako sprawiedliwość: «To są przykazania. Ale jest ich niewiele, więc stwórzmy dodatkowe». I zamiast otworzyć swoje serca na dar, ukryli się, szukali schronienia w formalizmie przykazań, których namnożyli do 500, albo i więcej. Nie potrafili przyjąć daru. Bo dar otrzymuje się tylko w wolności. A ci sztywniacy bali się wolności, którą Bóg nam daje; bali się miłości” – powiedział Ojciec Święty.

Dlatego Ewangelia mówi – zauważył Franciszek – że po tym, co Jezus powiedział, „tym bardziej usiłowali Go zabić”. Chcieli to zrobić, „ponieważ powiedział, że Ojciec uczynił ten cud jako dar. Przyjąć dar od Ojca!”.

„Dlatego za to dziś wielbiliśmy Ojca: «O Panie, Ty jesteś bardzo wielki! Kocham Cię, bo dałeś mi ten dar. Zbawiłeś mnie, stworzyłeś mnie». I to jest modlitwa uwielbienia, modlitwa radości, modlitwa, która daje nam radość życia chrześcijańskiego. A nie ta modlitwa zamknięta, smutna modlitwa kogoś, kto nigdy nie umie przyjmować daru, ponieważ boi się wolności, którą dar zawsze niesie ze sobą. Umie tylko spełniać obowiązek, ale pozostaje on zamknięty. Niewolnicy obowiązku, a nie miłości. Kiedy stajesz się niewolnikiem miłości, jesteś wolny! Jak piękna jest ta niewola. Ale oni tego nie rozumieli”
– stwierdził Papież.

Kończąc Franciszek przypomniał raz jeszcze dwa cuda Pana: „cud stworzenia i cud odkupienia, stworzenia na nowo”. Dlatego musimy pytać samych siebie: „Jak ja przyjmuję te cuda?”.

„W jaki sposób przyjmuję to, co dał mi Bóg – stworzenie – jako dar? A jeśli przyjmuję je jako dar, to czy kocham to, co stworzone, chronię to? Ponieważ to jest dar! Jak przyjmuję odkupienie, przebaczenie, które daje mi Bóg, aby uczynić mnie swoim dzieckiem razem z Jego Synem? Czy przyjmuję je z miłością, z czułością, wolnością, czy też chowam się w formalizmie zamkniętych przykazań, które wciąż są coraz pewniejsze – oczywiście w cudzysłowie – ale nie dają ci radości, bo nie czynią cię wolnym. Każdy z nas powinien zapytać się siebie, jak żyje tymi dwoma cudami, cudem stworzenia i jeszcze większym cudem stworzenia na nowo – odkupienia. Oby Pan dał nam pojąć tę wielką rzecz i pozwolił nam zrozumieć to, co robił, zanim stworzył świat – kochał! Oby dał nam zrozumieć miłość, którą obdarza każdego z nas, i obyśmy mogli powiedzieć – tak jak mówiliśmy dzisiaj: «O Panie, Ty jesteś bardzo wielki! Dziękuję, dziękuję!». I z tym idźmy dalej” – zakończył Ojciec Święty.

pp/ rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 07 lut 2017, 18:57

Papież na Mszy: Bóg uczynił nas swymi dziećmi zdolnymi do miłości


Bóg obdarzył człowieka trzema wielkimi darami: stworzył go na swój obraz, uczynił panem stworzenia i zdolnym do miłości – to myśl przewodnia homilii wygłoszonej przez Papieża na Mszy w Domu św. Marty.

Odnosząc się do dzisiejszego Psalmu responsoryjnego oraz historii stworzenia z Księgi Rodzaju Franciszek wyraził podziw dla czułości i miłości Boga znajdujących odbicie w dziele stworzenia. Pan „dał człowiekowi wszystko”.

„Przede wszystkim dał nam DNA, to znaczy uczynił nas swoimi dziećmi, stworzył nas na swój obraz, na swój obraz i podobieństwo, takimi jak On. I kiedy ktoś dał życie dziecku, nie może się cofnąć; dziecko już jest, jest tutaj. A czy jest bardzo podobne czy mniej, czasami wcale nie, to przecież jest dzieckiem; otrzymało tożsamość. I jeżeli dziecko jest dobre, to ojciec jest dumny ze swojego dziecka, prawda? «Zobacz, jakie grzeczne!». A jeśli jest trochę niegrzeczne, to ojciec je usprawiedliwia, czeka na nie... Jezus uczył nas, jak ojciec potrafi czekać na dzieci. Dał nam tożsamość dziecka: mężczyzny czy kobiety; musimy dodać: dzieci. Jesteśmy «jakby bogami», ponieważ jesteśmy dziećmi Boga” – powiedział Ojciec Święty.

Następnie Ojciec Święty wskazał na dar wszystkiego, co stworzone. Bóg powierzył to człowiekowi, aby strzegł go poprzez pracę, a nie niszczył. Zaznaczył, że człowiek jest powołany do panowania nad ziemią, aby czynił ją sobie poddaną. Zatem Bóg obdarzył człowieka godnością królewską, nie chce bowiem, by człowiek był niewolnikiem, lecz ma on być panem.

„Tak jak On pracował stwarzając, tak i nam dał pracę; dał nam pracę, abyśmy rozwijali to, co stworzył. Nie niszczyli, ale sprawiali, by rosło, abyśmy się tym opiekowali, chronili i rozwijali. Dał wszystko. To ciekawe, myślę sobie, że nie dał nam pieniędzy. Dał wszystko. Kto dał pieniądze? Nie wiem. Babcie mówią, że diabeł wchodzi przez kieszeń: być może... musimy pomyśleć, komu dał pieniądze... Dał wszystko, co stworzył, abyśmy się tym opiekowali i to rozwijali: to jest dar. A wreszcie, «stworzył Bóg człowieka na swój obraz, stworzył mężczyznę i niewiastę»”
– mówił Papież.

Trzecim darem, który Bóg dał człowiekowi – kontynuował Franciszek – jest miłość i dlatego dialog miłości musi być pierwszy, poczynając od relacji mężczyzny i kobiety.

„Dziękujemy Bogu za te trzy dary, jakimi nas obdarzył: za tożsamość, dar-zadanie i miłość. I prośmy o łaskę, abyśmy strzegli tożsamości dzieci Bożych, pracowali nad otrzymanym darem i poprzez naszą pracę rozwijali go, a także o łaskę uczenia się codziennie, jak kochać bardziej” – zakończył Ojciec Święty.

pp / rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 09 lut 2017, 21:24

Papież na Mszy: bez kobiet nie byłoby w świecie harmonii


„Bez kobiet nie byłoby w świecie harmonii” – powiedział Papież na Mszy w Domu św. Marty. Komentując czytany dziś fragment z Księgi Rodzaju o stworzeniu kobiety, Franciszek stwierdził, że wnosi ona w życie bogactwo, którego ani mężczyźni, ani żadne inne stworzenia nie posiadają. Kobiety dają światu harmonię; tylko z kobietą Adam mógł stać się jednym ciałem:

„Kiedy nie ma kobiety, brakuje harmonii. Mówimy, że to społeczeństwo ma wiele męskich zachowań, i tak jest, nieprawdaż? Brakuje kobiety. «Tak, tak: kobieta jest od zmywania naczyń, od robienia...». Nie, nie, nie: kobieta jest po to, żeby wnosić harmonię. Bez kobiety nie ma harmonii. Mężczyzna i kobieta nie są tacy sami. Nie, żeby jedno z nich było ważniejsze od drugiego, tylko że mężczyzna nie wnosi harmonii, a ona tak. To ona daje harmonię, która uczy nas łagodności, delikatnej miłości i sprawia, że świat jest piękniejszy” – powiedział Ojciec Święty.

Kontynuując swą refleksję Papież zwrócił uwagę na samotność mężczyzny, ze względu na którą Bóg stworzył kobietę. Uczynił to, kiedy mężczyzna spał, kobiety bowiem nie można zrozumieć „nie śniąc najpierw o niej”. A potem oboje stają się jednym ciałem. I tutaj Ojciec Święty odwołał się do konkretnego przykładu małżonków, którzy obchodzili 60. rocznicę ślubu. Zapytał ich: „Kto z was miał więcej cierpliwości?”:

„A oni popatrzyli na mnie, popatrzyli sobie w oczy – nie zapomnę nigdy tych oczu, naprawdę! – a potem wrócili i powiedzieli mi, razem, we dwoje: «Jesteśmy zakochani». Po 60 latach – oto, co znaczy być jednym ciałem. I to jest to, co daje kobieta: zdolność zakochania się. Harmonia w świecie. Wiele razy słyszymy: «No nie, przecież potrzeba, by w tej grupie, w tej instytucji była kobieta, żeby zrobiła to czy tamto...». Nie, nie, nie: funkcjonalność nie jest celem kobiety. To prawda, że kobiety potrafią zrobić wiele i – jak wszyscy wiemy – robią. Celem kobiety jest wprowadzanie harmonii, a bez kobiety w świecie harmonii brak. Wykorzystywanie ludzi jest zbrodnią obrazy człowieczeństwa. Ale wykorzystywanie kobiety jest czymś więcej: jest burzeniem harmonii, którą Bóg chciał dla świata. To niszczenie” – kontynuował Papież.

Papież zakończył swoją homilię podkreślając, że Bóg dał nam kobietę, abyśmy mogli mieć matkę:

„To jest wielki dar od Boga: dał nam kobietę. W Ewangelii słyszeliśmy, do czego jest zdolna kobieta, nieprawdaż? Jest bardzo odważna, prawda? Z odwagą poszła naprzód. Ale jest coś więcej, jest więcej: kobieta to harmonia, poezja, piękno. Bez niej świat nie byłby taki piękny, nie byłoby w nim takiej harmonii. Lubię sobie pomyśleć – ale to jest sprawa osobista – że Bóg stworzył kobietę, abyśmy wszyscy mieli matkę” – zakończył Ojciec Święty.

pp/ rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 14 lut 2017, 19:41

Papież na piątkowej Mszy: nie wchodzić w dialog z diabłem


Kiedy przeżywamy pokusy, trzeba się modlić, a nie wchodzić w dialog z diabłem – mówił Papież na Mszy w Domu św. Marty. Odnosząc się do dzisiejszego czytania z Księgi Rodzaju o grzechu pierwszych rodziców zaznaczył, że diabeł, który ukazał się im pod postacią węża, jest atrakcyjny i w swej przebiegłości stara się oszukać człowieka; jest w tym specjalistą, jest ojcem kłamstwa. Wie, jak okłamać i jak oszukać ludzi. Robi to z Ewą. Sprawia, że czuje się ona dobrze, a potem zaczyna „dialog” i krok po kroku szatan prowadzi ją tam, gdzie sam chce.

Z Jezusem jest inaczej. Dialog z Nim kończy się dla szatana źle. „Chce wciągnąć Jezusa w dialog” dlatego, że „kiedy diabeł usiłuje oszukać człowieka, dialoguje z nim”. Jezus daje mu odpowiedź, nie swoją własną, ale zaczerpniętą ze Słowa Bożego, bo „z diabłem nie wchodzi się w dialog”; w przeciwnym razie skończymy jak Adam i Ewa, „zostaniemy nadzy”.

„Diabeł nie jest dobrym płatnikiem, nie płaci dobrze! Jest oszustem! Obiecuje ci wszystko, a potem pozostawia cię nagim. Także Jezus zakończył życie na krzyżu nagi, ale z posłuszeństwa Ojcu, a to inna droga. Wąż, diabeł jest przebiegły: nie można z nim wchodzić w dialog. Wszyscy wiemy, czym są pokusy, wszyscy to wiemy, bo wszyscy je mamy. Wiele pokus próżności, pychy, chciwości, zachłanności... Wiele” – mówił Ojciec Święty.

Następnie Franciszek zwrócił uwagę na korupcję, o której dziś wiele się mówi. Także i w tym wypadku musimy prosić Jezusa o pomoc.

„Wielu skorumpowanych, wiele przekupnych, grubych ryb jest na świecie, a znamy ich z gazet. Może rozpoczynali od drobnej rzeczy, nie wiem, od nieuczciwości w wadze i kiedy coś ważyło kilogram, myśleli: «Nie, powiem 900 gramów, ale niech się wydaje kilogram». Korupcja rozpoczyna się od małej rzeczy, tak jak ta, dialogiem: «Ależ nie, nieprawdą jest, że ten owoc jest zły. Zjedz go, jest dobry. Drobna rzecz, nikt się nie zorientuje. Zrób to, zrób!». I tak krok po kroku, krok po kroku wpada się w grzech, popada się w korupcję”
– powiedział Papież.

Kościół uczy nas – kontynuował Franciszek – „abyśmy nie byli naiwni”, żeby nie powiedzieć „głupi”, abyśmy mieli „oczy otwarte” i prosili naszego Pana o pomoc, „ponieważ sami nie poradzimy sobie z pokusą”. Adam i Ewa schowali się przed Bogiem, a tymczasem trzeba Jezusowej łaski, aby „powrócić i prosić o przebaczenie”.

„Gdy przeżywamy pokusę, nie wolno dialogować, ale trzeba się modlić: «Pomóż Panie, jestem słaby. Nie chcę się przed Tobą ukrywać». To jest odwaga, to jest zwycięstwo. Kiedy zaczniesz rozmawiać z kusicielem, skończysz jako przegrany, pokonany. Niech Pan obdarzy nas łaską i towarzyszy nam w naszej odwadze, a jeśli zostaniemy oszukani z powodu naszej słabości w pokusie, niech da nam odwagę, by powstać i iść do przodu. Właśnie dlatego przyszedł Jezus” – zakończył swoją homilię Papież.

pp/ rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 14 lut 2017, 19:43

Papież w Domu św. Marty: powstrzymać urazy, bo niszczą braterstwo


Zniszczenie rodzin i narodów rozpoczyna się od małych zawiści i zazdrości, trzeba więc od razu odrzucić urazy, które niszczą braterstwo – mówił Papież na Mszy w Domu św. Marty.

Odnosząc się do dzisiejszego czytania z Księgi Rodzaju, które opowiada historię Kaina i Abla, Ojciec Święty zauważył, że po raz pierwszy w Biblii używa się tam słowa brat. To historia braterstwa, które powinno było się rozwijać i być piękne, a kończy się zniszczeniem. Historia ta zaczyna się od małej zazdrości. Kain jest smutny, bo na jego ofiarę Bóg nie chciał patrzeć, i zaczyna rozwijać w sobie to uczucie. Powinien był je kontrolować, ale tego nie robi.

„Kain rozwija w sobie to uczucie, zastanawia się nad nim, ono się rozwija, a on pozwala mu rosnąć. Ten grzech, który później popełni, skrył się za tym uczuciem. I rośnie. Rośnie. W ten sposób rośnie nieprzyjaźń między nami: zaczyna się od małej rzeczy, od zazdrości, zawiści, ale potem rośnie i wtedy widzimy życie tylko z tej jednej perspektywy, a ta drzazga staje się belką, jednak belkę mamy my. Życie kręci się tylko wokół tego i to niszczy więzy braterskie, niszczy braterstwo” – powiedział Papież.

A potem powoli mamy obsesję na tym punkcie, czujemy się prześladowani przez to zło, które rośnie coraz bardziej.

„I w ten sposób rośnie, rośnie nieprzyjaźń, a to kończy się źle. Zawsze. Odsuwam się od mojego brata, to nie jest mój brat, to jest wróg, musi być zniszczony, odrzucony ... i w ten sposób niszczy się ludzi, w ten sposób wrogość niszczy rodziny, narody, wszystko! To jest psucie krwi, ciągle jesteśmy przez to pochłonięci. I to przytrafiło się Kainowi, aż w końcu zabił swojego brata. Nie, brata nie ma. Jestem tylko ja. Nie ma braterstwa. Jestem tylko ja. To, co zdarzyło się na początku, przytrafia się nam wszystkim, jest taka możliwość; ale ten proces trzeba natychmiast zatrzymać, od początku, od pierwszego zgorzknienia zatrzymać. Zgorzknienie nie jest chrześcijańskie. Cierpienie tak, zgorzknienie nie. Uraza nie jest chrześcijańska. Cierpienie tak, uraza nie. Jak wiele jest wrogości, jak wiele rozłamów” – kontynuował Ojciec Święty.

Od resentymentu, zgorzknienia nie jest wolny również Kościół. „Także w naszych wspólnotach kapłańskich – mówił Franciszek – w naszych episkopatach: jak wiele rozłamów zaczyna się w ten sposób! I ... maleńkie rzeczy... pęknięcia... Tak niszczy się braterstwo”.

Następnie Papież zwrócił uwagę, że każdy z nas może powiedzieć, iż nie zabił nikogo: ale „jeżeli czujemy w sobie złość do brata, już go zabiliśmy; jeżeli obraziłeś brata, już w sercu go zabiłeś. Zabójstwo to proces, który zaczyna się od czegoś małego”. Tak samo myślimy o tych, którzy są bombardowani, wyrzucani, że oni nie są naszymi braćmi:

„Jak wielu możnych tego świata może powiedzieć... «Mnie interesuje to terytorium, a mnie interesuje ten lub tamten kawałek ziemi... i jeśli bomba spadnie i zabije 200 dzieci, to jednak nie z mojej winy, to wina bomby. Mnie interesuje tylko to terytorium...». Wszystko zaczyna się od tego uczucia, które prowadzi do tego, że się oddzielamy, że mówimy do drugiego: «To jakiś facet, on jest taki, ale to nie brat», a kończy się wojną, która zabija. Ale to ty zabiłeś na początku. To jest krwawy proces i krew wielu ludzi w świecie woła do Boga z ziemi. To wszystko jest połączone, nieprawdaż? Ta krew ma swoje odniesienie – może maleńka kropelka krwi, którą ja przez moją zawiść, zazdrość wylałem, kiedy zniszczyłem braterstwo”
– mówił Papież.

Dzisiejszą Mszę Franciszek celebrował w intencji o. Adolfo Nicolása, byłego przełożonego generalnego jezuitów, który w tych dniach wyjeżdża z Rzymu. „Niech Pan wynagrodzi wszelkie dobro i towarzyszy w nowej misji. Dziękuję, ojcze Nicolás” – powiedział Ojciec Święty. Wczoraj Papież gościł w Domu Generalnym jezuitów, aby pożegnać byłego generała.

pp / rv

Awatar użytkownika
Agnieszka Weychan
Członek wspólnoty
Posty: 4767
Rejestracja: 22 sty 2011, 21:57

Re: Homilie Papieża Franciszka

Post autor: Agnieszka Weychan » 14 lut 2017, 19:44

Papież na Mszy: odwaga, modlitwa i pokora głosicieli Słowa


Odwaga, modlitwa i pokora to trzy cechy wyróżniające wielkich głosicieli Słowa, którzy przyczynili się do wzrostu Kościoła na świecie jako jego misjonarze – tak mówił Papież na porannej Mszy, odnosząc się do postaci patronów dzisiejszego dnia, świętych Cyryla i Metodego.

Franciszek podkreślił, że aby formować Boży lud Kościół potrzebuje dziś takich „siewców Słowa”, „misjonarzy, prawdziwych głosicieli”, jakimi byli Cyryl i Metody, którzy umocnili Europę i dziś są jej współpatronami. Odwołał się do dzisiejszych czytań liturgicznych, które ukazują innych wielkich głosicieli: Pawła, Barnabę i siedemdziesięciu dwóch uczniów, których Jezus posyła, aby głosili Słowo.

„Słowa Bożego nie można przedstawiać jako propozycji – «może ci się spodoba» – ani jako idei filozoficznej czy moralnej, która jest dobra – «jak chcesz, możesz tak żyć...». Nie, to coś innego. Trzeba je proponować otwarcie, z mocą, aby Słowo przeniknęło, jak mówi św. Paweł, aż do kości. Słowo Boże winno być głoszone z tą otwartością, mocą... odwagą. Człowiek, który się boi – nie ma duchowej odwagi, odwagi w sercu, który nie jest zakochany w Jezusie, bo z tego pochodzi odwaga! – powie, że to na pewno coś interesującego, coś umoralniającego, coś, co sprawia, że dobrze się czujemy, coś o filantropijnym charakterze, ale to nie jest Słowo Boże. Takie mówienie, takie słowo nie ma mocy, aby tworzyć Boży lud. Tylko Słowo Boże głoszone z otwartością, odwagą jest zdolne tworzyć Boży lud” – powiedział Ojciec Święty.

Nawiązując do słów Jezusa z Ewangelii św. Łukasza „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”, Papież mówił o modlitwie potrzebnej misjonarzom.

„Słowo Boże trzeba też głosić z modlitwą. Zawsze. Bez modlitwy możesz powiedzieć piękną konferencję, dać użyteczną instrukcję, dobrą, dobrą. Ale to nie jest Słowo Boże. Tylko z serca napełnionego modlitwą może wyjść Słowo Boże. Modlitwa, aby Pan towarzyszył temu zasiewowi Słowa, aby Pan podlał, aby ziarno, aby Słowo mogło kiełkować. Słowo Boże trzeba głosić z modlitwą: modlitwą tego, kto głosi słowo Boże” – stwierdził Papież.

Głosiciele Słowa Bożego, którzy posłani są jak owce między wilki – kontynuował Franciszek – muszą być pokorni.

„Prawdziwy głosiciel to ten, kto zna swoje słabości, kto wie, że sam nie może się obronić. «Idź jak baranek między wilki» – «Ależ Panie, czy po to, żeby mnie pożarły?» – «Idź! Taka jest twoja droga». I to chyba Chryzostom miał taką głęboką refleksję, mówiąc: «Jednak jeśli ty nie idziesz jak baranek, ale jak wilk między wilki, Pan cię nie obroni; broń się sam». Kiedy głosiciel czuje się zbyt pewny czy kiedy ten, kto jest odpowiedzialny za głoszenie Słowa Bożego, zaczyna kręcić: «Ależ ja dam sobie radę z tymi ludźmi», to skończy się źle. Albo będzie negocjował co do Słowa Bożego z mającymi władzę, z pysznymi” – zakończył Ojciec Święty.

pp/ rv

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość