Świadectwo Krzysztofa

Napisz tutaj co dobrego Bóg uczynił dla Ciebie na naszych spotkaniach

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 45
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 24 gru 2016, 00:12

:D chwała Panu

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 45
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 07 mar 2017, 10:46

Dla tych co nie wytrwali w postanowieniu.

Niejednokrotnie przed Wielki Postem zastanawiałem się jaką jego formę wybrać, co poprawić, w czym jestem niedoskonały.
Podczas Postu próbowałem zwyciężać moje słabości, raczej z marnym skutkiem.
Zastanawiałem się:
- Dlaczego mam tak słabą wolę
- Dlaczego nie mogę sobie postanowić zmiany „Bo tak chcę” i jej dokonać siłą własnej woli? Przecież pozbywając się wad byłbym lepszym człowiekiem.

Tak lepszym w moich oczach pewnie bym się stał, ale pycha, że ja sam tego dokonałem….pewnie by mnie rozerwała. Czułbym się, lepszy od innych. Że ja potrafię a inni nie. Pewnie wzgardziłbym tymi co nie potrafią i z mojej łaski może udzielał cennych rad jak to trzeba sobie postanowić, mieć silna wolę. W swoich oczach byłbym wielki, no i oczekiwał uznania wśród słabszych, tych co nie wytrwali.
Rozjaśnienie na temat Postu przyszło.

Aby tekst nie był zbyt długi, podam skróconą „instrukcje obsługi”.

Przed przystąpieniem do obrania formy i rodzaju Postu, należy podczas modlitwy stanąć w postawie „Taki jakim jestem” przed Chrystusem. Bez upiększania i idealizowania swojej osoby. Dzięki łasce otwierają się oczy i widzimy swoją nędzę. Dostrzegamy, że wiele w nas wad i ułomności, ze marni jesteśmy, jesteśmy nędzą, że On nas kocha. I tu jest czas na pytanie:
-Od czego zacząć skoro tyle we mnie słabości? Którą wadę poddać Pokucie? Przecież życie takie krótkie, jak wybrać to co najważniejsze, to się będzie Tobie podobało.
Na modlitwie „tradycyjnej” lub podczas czytania Pisma Świętego (choć to też modlitwa) przychodzi rozjaśnienie umysłu i jesteśmy prawie pewni, że właśnie z tą wadą, cechę, słabością powinniśmy walczyć. Warto wtedy stanąć w postawie:
– Boże, jeśli tego chcesz, to ja też chcę, pragnę. Wspomóż łaską, bo sam z siebie tego nie dokonam.

Po chwili, za godzinę, czy dzień przychodzi myśl podsuwana przez własną pychę i przeciwnika:
-Może w tym Poście jeszcze coś sobie dołożę, jakieś umartwienie, aby bardziej się Bogu spodobać?
Pokusa tak bardzo ukryta pod pozorem dobra, że wręcz niedostrzegalna.
Z pokusą nie gadamy (nie dokładamy)...bo przegramy. Choć chęć ogromna w głowie się rysuje i do rozmowy zaprasza.
Warto wtedy „lecieć” myślami do Boga. Znowu modlitwa, Pismo Święte (choćby cytat).
Tam, jeśli faktycznie to pokusa, pewnie odnajdziemy słowa, aby „Nic mniej, ani też więcej, niż Bóg od nas oczekuje”. Również potwierdzenie o słusznie wybranej wcześniej walce z wybrana wadą do nas przyjdzie.
Jeśli zgodzimy się na to, wówczas nasze: -Chcę
(połączone z prośba do Chrystusa o wspomożenie łaską (bo marni jestem) w wytrwaniu zaczyna „działać”
„Nasz” Post nie staje się katorżniczą pracą, ale radością. Widzimy Jego łaskę Miłośći, że nasze wytrwanie od nas nie zależy. Lecz od Niego.
Do niedawna się zastanawiałem, jak można być radosnym z Postu, chore trochę to ?
Można. Widzimy Jego Miłość, cud, zabranie trudności na Siebie. A wszystko to przez i aż jedno słowo:
-Chcę
I Jego dobroć.
Potem to już tylko uwielbienie i wdzięczność, radość z zabranie tej wady, ułomności.

Z doświadczenia wiem, że cała nasza praca w Poście ma polegać tylko na zawierzeniu Jego Woli a resztę On dokonuje bez naszego bólu.

Oczywiście nie jestem pewien czy wada została zabrana na czas Wielkiego Postu, czy też na całe życie, ale warto dziękować z uśmiechem za każdy kolejny dzień przeżyty w wolności.
I choć forma pokuty może wydać nam się błaha, nigdy nie narzucajmy większej pokuty swoją wolą. No chyba, że chcemy, aby przyczyniała się do wzrostu chwały własnej, a nie Jego.
Dla tych co nie wytrwali w Poście i odpuścili, nie wyszło:
Nie dajcie posłuchu złemu, że nie dacie rady. Choć po części gada prawdę…bo nie dacie (chyba że zły będzie was wspomagał w wytrwaniu, dla waszej zguby w pysze).
Stańcie w prawdzie:
-Ja nie dam rady, Ty Jezu we mnie dasz. Dziękuję. Kocham Cię.
- Chcę.

graszka456
Posty: 4814
Rejestracja: 21 lut 2012, 19:05

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: graszka456 » 10 mar 2017, 11:11

Dziękuje;) piekny przekaz

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 45
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 14 mar 2017, 15:54

Śpieszę się podzielić tym MILOWYM odkryciem.
Przez kilka lat poszukiwałem odpowiedzi a tu proszę, Bóg jest wielki:

<3 Alicja "ŚWIADECTWO" cz. II pon. 21.07.1986, godz. 15.15

– Jak odróżnić Twoje Słowa od moich własnych myśli?
† Nie trzeba odróżniać. Jeśli przychodzisz do Mnie na rozmowę i prosisz o nią, wszystkie myśli, jakie pojawiają się w twoim umyśle są ode Mnie. Twoje pytania także są z Mojego natchnienia. Ja kieruję całością rozmowy i pokazuję ci sprawy, o które powinnaś pytać. Tym bardziej odpowiedzi są Moje. Nie obawiaj się. Twoje zaufanie i twoja wiarę sprawiają, że mówię. I ponoszę odpowiedzialność za słowa i rozumienie ich przez ciebie.


Oby tylko była w nas wiara i zaufanie.

Awatar użytkownika
Stanisław
Posty: 14151
Rejestracja: 18 paź 2013, 21:53

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Stanisław » 14 mar 2017, 20:53

krzysztof +++ pisze:Śpieszę się podzielić tym MILOWYM odkryciem.
Przez kilka lat poszukiwałem odpowiedzi a tu proszę, Bóg jest wielki:

<3 Alicja "ŚWIADECTWO" cz. II pon. 21.07.1986, godz. 15.15

– Jak odróżnić Twoje Słowa od moich własnych myśli?
† Nie trzeba odróżniać. Jeśli przychodzisz do Mnie na rozmowę i prosisz o nią, wszystkie myśli, jakie pojawiają się w twoim umyśle są ode Mnie. Twoje pytania także są z Mojego natchnienia. Ja kieruję całością rozmowy i pokazuję ci sprawy, o które powinnaś pytać. Tym bardziej odpowiedzi są Moje. Nie obawiaj się. Twoje zaufanie i twoja wiarę sprawiają, że mówię. I ponoszę odpowiedzialność za słowa i rozumienie ich przez ciebie.


Oby tylko była w nas wiara i zaufanie.
TAK Krzysztofie!
poruszyłeś istotną sprawę, ja na nią spojrzę szerzej, z perspektywy praktycznego podejścia do Wiary i Zaufania!

Długo nad tym myślałem
Znasz pewnie rozważania i modlitwę O. Dolindo Ruotolo
Kluczową sprawą jest nasze bezgraniczne zaufanie Bogu i prośba - Ty się troszcz.

To znaczy: z wielką radością oddaję się bez reszty, w całości i nieodwołalnie mojemu Tatusiowi w Niebie. Wszak to On mnie stworzył, więc do Niego należę i Jego jestem! Czemuż by więc nie oddać swego ziemskiego losu w ręce tak Potężnego i Wszechmogącego Boga, który stworzył cały Wszechświat! Świadomość tego, że ta Osoba, że ten Bóg, który tak wiele może, który WSZYSTKO może, jest moim Tatą, powinna każdego z nas stawiać do pionu, a mówiąc serio dawać niebywałą radość i powodować, że w każdym ale to każdym położeniu powinienem (człowiek powinien) radować się i uwielbiać Boga!
Zatem zaufać Mu we wszystkim, oddać wszystkie swoje radości i problemy, także trudne sprawy

Ale czy to znaczy, że mam siedzieć z założonymi rękami i czekać aż trudne sprawy same się rozwiążą - czyt. aż Bóg je sam rozwiąże, bo Mu zaufałem i rzekłem: - Ty się o ten problem troszcz?

Chyba takiej postawy Bóg od nas nie chce, bo wtedy bylibyśmy bezwolnymi narzędziami w Jego ręku, a wszak On szanuje naszą wolną wolę, po to ją nam dał
Jak więc rozumieć to całkowite zaufanie i co robić, gdy w dowolnym momencie życia oddajemy się Jezusowi w sprawach mniej czy bardziej trudnych i jak to zaufanie i oddanie się Bogu we wszystkim, pogodzić z wolną wolą człowieka?

Doszedłem do przekonania, że to jest tak:
Nie mogę siedzieć mając ręce założone i czekać, aż Bóg wszystko sam za mnie zrobi - można rzec: - wszak Mu zaufałem

Owszem, ja Mu ufam, jak najbardziej ufam Mu! Ale moje zaufanie mówi mi, że mogę, a wręcz muszę działać, brać życie w swoje ręce.
Gdzie jest miejsce na zaufanie w praktyce?

Otóż wierzę, że Bóg chce, abym, skoro zaufałem, więc abym czynił co chcę, ale ja wierzę, że z kolei to co chcę, pochodzi z sugestii, z podszeptu samego Boga; może inaczej: wierzę, że Bóg mną kieruje, i wszystko co sam zamierzam zrobić jako własne działanie, i tak pochodzi od Boga, tylko, że ja o tym nie wiem, bo tak się z Nim umówiłem, wierzę, że to On będzie mnie prowadził przez życie.
W ten sposób moja wola jest zachowana co do wolności własnej, ale moje wybory i decyzje życiowe pochodzą z natchnienia Bożego, bo tego: i pragnę, i życzę sobie, i tego oczekuję, i to jest dla mnie najlepsze - być inspirowany przez Samego Boga!

PS - słowa Alicji Lenczewskiej, jakie zacytowałeś na wstępie potwierdzają moje przemyślenia i sposób "zastosowania" pełnego zaufania Bogu
Jeśli się mylę, i jest, lub ma, lub powinno w postawie człowieka zaufania być inaczej - niech ktoś to napisze, jak on to zaufanie w praktyce rozumie?

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 45
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 15 mar 2017, 09:01

Myślę Stanisław podobnie do Ciebie, jeśli nie tak samo.
Pomimo zaufania a może dzięki niemu, czasem natchnienia poruszają serce właśnie w tym kierunku, który opisujesz, a można je zebrać do jednego słowa ŻYJ. Dobrze, że Mi zaufałeś, ale idziemy krok dalej:
Zmagaj się, miej swoje pasje, oddawaj swój czas dla innych, bądź darem, bo inni są darem dla ciebie.
No i myśli - Ojcze przecież zgrzeszę będąc w świecie:
- Jak coś robisz, to się pobrudzisz (ale prędko przyjdź, umyj się w Domu Miłosierdzia).
Przed każdą decyzją, wyborem, pytaj się Ducha Świętego jak masz postąpić. Choćby dzieło nawet najbardziej szlachetne bez zapytania(pokora), bez poddania się Mojej Woli jest niczym, a niekiedy czystym złem ubranym pod pozór dobra. Pięknie wyglądającym (dla oczu innych ) owocem, ale tylko z pozoru, bo człowiek sam z siebie nie wie, że jest zatruty i pochodzi z inspiracji przeciwnika (pycha "bo ja wiem lepiej").

Mam też przeświadczenie, że musimy stale uważać, aby nie popaść w dewocję (jako przerost form zewnętrznej pobożności przy braku istotnych treści duchowych); która jest często ucieczką od drugiego człowieka. To już Bogu nie jest miłe.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 45
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 03 lip 2017, 09:35

Witam.
Staram się, aby jak najwięcej osób usłyszało o Jezusie, O tym, że żyje i przychodzi. Choć ogólnie mam wiele zastrzeżeń do facebooka, to i za pośrednictwem tego środka przekazu można "wyciągnąć" jakieś dobro.
Zapraszam do polubienia i udostępniania strony "Krzysztof Jezusa". Mam nadzieje, że Pan się posłuży i tym kanałem, aby rozpowszechniać informację o Jego Miłości i dobroci. Zapraszam do "znajomych" na FB

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 45
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 12 wrz 2017, 11:52

W ostatnią Niedzielę byłem na Mszy Świętej. Świątynia pełna ludzi, serce rośnie. Rozejrzałem się mimowolnie do około. Żaden człowiek, którego ujrzałem nie miał złożonych rąk do modlitwy (z wyprostowanymi palcami). Co prawda były osoby, które miały jakoś splecione palce w pięści, lecz do postawy modlitewnej to dalekie. Kobiety jeszcze jakoś trzymały te plecionki -piąsteczki na wysokości brzucha, lecz Panowie (jeśli w ogóle mieli splecione ręce), to o zgrozo trzymali je na wysokości przyrodzenia. Wiem, wiem, niepokonany wstyd, strach, że to takie nie męskie, dziecinne no i -Co inni powiedzą?
Patrząc tak przez chwilę po Kościele,,,, jest !!! WYBAWIENIE (i myśl, że nie jest tak źle) dostrzegłem jedną osobę, która miała złożone ręce (z wyprostowanymi palcami) a była to osoba uważana przez nas mądrych, za nienormalną, słabą, nieporadną, opóźnioną w rozwoju, niepełnosprawną umysłowo lub po prostu głupią.
Próbując dostrzec sytuację oczami Pana:
- Czy to przypadkiem nie my jesteśmy tymi nienormalnymi, opóźnionymi, lękliwymi i niedowierzającymi ? Czy mimo tłumu w Kościele, Pan przypadkiem nie widział tylko jednej, jedynej, osoby, Tej, która swoją postawą, miłością i sercem mówiła -Bądź Wola Twoja?
Dziękuję Tobie nieznajomy, za świadectwo wiary i postawy oddania. Choć nie zostałem upoważniony pisze to w imieniu nas, tych mądrych, inteligentnych, wykształconych i „dobrze wychowanych”. Oby przyszedł ten dzień w którym i my staniemy się głupi dla świata i odrzucimy boga, któremu bijemy pokłony....a imię jego...”Co Inni Powiedzą ?

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 45
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 12 wrz 2017, 12:03

Widzę, że moje świadectwo zostało usunięte ze strony. No cóż..hmmm.. Chwała Panu !!!
"Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu w imię Jezusa." (Ef 5, 20).
Gdy kiedyś spotka też was coś nieoczekiwanego i niezrozumiałego, chwalcie zawsze Pana. Proszę.

Awatar użytkownika
Maciej Wilk
Administrator
Posty: 1448
Rejestracja: 07 kwie 2011, 18:08
Lokalizacja: Oświęcim

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Maciej Wilk » 12 wrz 2017, 13:09

Można prosić o informację, który post został usuniety?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości