Świadectwo Krzysztofa

Napisz tutaj co dobrego Bóg uczynił dla Ciebie na naszych spotkaniach

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Ewelina Kurdziel
Moderator i Członek Wspólnoty
Posty: 4639
Rejestracja: 26 maja 2012, 16:13
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Ewelina Kurdziel » 06 sie 2015, 12:09

arybencja pisze:Panie potrzebuje Cie! Zabierz moja pyche.
:) skoro wiesz, że Go potrzebujesz to jest już dobrze :)

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 07 sie 2015, 10:30

Arybencja.
"Gdyby nie było w nas grzechu pychy, tym samym zniknęłyby wszystkie inne grzechy. W każdym grzechu kryje się grzech pychy: grzech lekceważenia Boga, grzech decydowania samemu o swoim losie." tak pisze Józef Augustyn Jezuita.
Wspaniałe pragnienie, bycie świętą. Bóg do tego nas powołuje. Pan każdemu Błogosławi, na tą drogę.
Soilo Dios basta.

Ps. Grzeszymy i pewnie będziemy grzeszyć do samej śmierci.
Jezus zdaje się Nas pytać jak Piotra:
-Arybencja. Ale czy Mnie kochasz?

madziolek
Posty: 1412
Rejestracja: 26 kwie 2013, 18:59

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: madziolek » 16 sie 2015, 18:55

Pycha, zło łatwo popełnić, sprzyja ku temu nasza ludzka słabość,skłonność do upadków brak wiary chrześcijańskiej.Już św. Paweł człowiek radykalnie nawrócony mówił, że widzi dobro, pochwala je, ale idzie za złem, którego nie chce. Zło łatwo popełnić jest coś atrakcyjnego coś modnego coś co" wszyscy robią". Potem płacimy gorzką ceną wyrzutów sumienia za które trzeba płacić w życiu.Przed Bogiem nic się nie ukryje.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 16 mar 2016, 08:14

Kochani. W Piętek 18-3-2016 wyruszam na Ekstremalną Drogę Krzyżową (Bielawa) nocą, w milczeniu ponad 40 km przez góry. Z chęcią zabiorę wasze intencję w tą modlitwę - wędrówkę. Jeśli chcecie. Wystarczy wysłać post, bez podawania szczegółów. Zapisze wasze nicki na kartce i poniosę wraz z modlitwą.

Jednocześnie też proszę o modlitwę, tego Piątkowego wieczoru Na zasadzie Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie.

Mam nadzieję, że niesienie waszych trosk doda mi odwagi, wiary i sił.
Ostatnio zmieniony 17 mar 2016, 09:17 przez krzysztof +++, łącznie zmieniany 1 raz.

goewa
Posty: 559
Rejestracja: 14 lis 2012, 12:22

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: goewa » 17 mar 2016, 08:07

to ja spieszę z intencjami:
-za małą Anię, która urodziła się z Zespołem Edwardsa i za jej rodzinę o wszelkie potrzebne dla nich łaski,
- za poczęte dziecko
- za Hospicjum Perinatalne w Poznaniu
- za księży i siostry zakonne, szczególnie za tych, co przeżywają jakieś trudności

Dzięki! Też będę o Tobie pamiętać!
Gosia

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 17 mar 2016, 08:41

Zapisałem. Będę niósł.

Karolka
Posty: 11
Rejestracja: 25 cze 2015, 16:26

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Karolka » 17 mar 2016, 11:11

To i ja bardzo proszę o modlitwę za moje dzieci Olę, Wiktorię i Maćka - o zdrowie duszy i ciała. Straszne choróbska na nas napadły.
Serdecznie dziękuję. Będę pamiętała o Tobie na swojej Ekstremalnej Drodze Krzyżowej także w nocy z 18 na 19 marca. Nasza ma tylko 22 km.
Z Bogiem!

goewa
Posty: 559
Rejestracja: 14 lis 2012, 12:22

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: goewa » 17 mar 2016, 11:57

Bardzo dziekuję. Ja będę tylko na takiej międzyparafialnej w piątek. Ale też poniosę Was:).

goewa
Posty: 559
Rejestracja: 14 lis 2012, 12:22

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: goewa » 19 mar 2016, 09:38

I jak było?
pozdrawiam

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 21 mar 2016, 12:39

Którejś środy dowiedziałem się o organizowanej Ekstremalnej Drodze Krzyżowej.
Dotarło do mnie, że wyrusza w Piątek. Nie wiem dlaczego, ale od razu byłem gotowy iść bez zastanowienia, za dwa dni.
Poinformowałem żonę, że wyruszam. Żona sprawdziła dokładnie datę wymarszu i okazało się, że to dopiero za miesiąc.
Wiedzieć musicie, że w tegorocznym okresie Wielkiego Postu żadne moje obecne postanowienia nie okazały się trwałe, być może właśnie dlatego, że było one moje, a nie Jego. Byłe miłe mnie, a nie Jemu.
A przecież post w jedzeniu byłby przydatny, nabrał bym linii. Abstynencji- czuł bym się wielki, że potrafię kontrolować siebie, lepszy od innych itp. Wszystkie moje postanowienia byłyby ważne tak naprawdę tylko dla mnie, nie dla Niego.
Na parę dni przed EDK przyszedł lęk.
Modliłem się czy aby na pewno ta bezsensowna i bezcelowa wspinaczka po górskich szczytach jest miłą ofiarą. Jednocześnie wyjaśniałem Bogu, że jestem słaby, lichy za mnie sportowiec, 20 lat za biurkiem, że nie cierpię bezcelowych spacerów, że nie mam zdrowia do takich nocnych wędrówek itd.
Prosiłem, że jeśli nie chce abym szedł, to aby dał jakiś znak, może moją chorobę, kontuzję, cokolwiek. Znak nie nadchodził. Zacząłem słuchać co mówią ludzie, co mówi Pismo.
I pojawiały się stwierdzenia, cytaty;
Wystarczy ci mojej łaski.
Nie opuszczę Ciebie.
Choćby matka o Tobie zapomniała ja nie zapomnę.
Miej ufność we mnie.
Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem.
Przypomniałem sobie Placki z Rodzynkami (konferencje o. Adama Szustaka) i postanowiłem OK. Jeśli Ty sprawisz, że wyruszę, to oprócz mojej chęci, chcę też dać coś od siebie, będę trenował przed wyprawą wytrzymałość fizyczną. Postanowiłem biegać wieczorami.
Zapału wystarczyło mi na dwa wieczory, lecz pomyślałem:
-To jest mój rodzynek na jaki mnie stać, te dwa biegi, placek upiecz Ty.
- W Tobie pokładam całą ufność i siłę, bo wiesz, że po górach nigdy nie chodziłem (raz w dzieciństwie z rodziną weszliśmy na Babią Górę ot i cała przygoda z górami).

Lęk narastał podsycany słowami znajomych czy rodziny
- nie idź,
- po co pójdziesz,
- wybierz inną formę pokuty.
Ja wiedziałem, że formę On już wybrał i prosiłem tylko o odwagę, która pochodzi od Niego.
Bo nawet swojej odwagi nie mam.
Na spotkaniu organizacyjnym przed wyprawą ktoś powiedział:
– Po co tyle mówić jak się chodzi po górach? Przecież nikt z nas pierwszy raz w góry nie idzie?
No, podniosłem rękę – Idzie
Zaniemówienie i zdziwienie w oczach innych ...bezcenne.
Pomyślałem, właściwie to On idzie, a ja tylko będę nogami przebierał.
Na spotkaniu padł pomysł, aby zebrać intencje od tych którzy nie idą na EDK, a chcą aby ich intencje były niesione. Uczyniłem to i ja. Spisałem na kartce intencje i włożyłem do kieszeni.
Lęk nie ustępował.
Mimo to czyniłem przygotowania: zakup latarki czołowej, latarki zwykłej, plecak, raki.....jak ja bardzo się cieszyłem z tych latarek jak dziecko. Bóg daje czasem takie cukierki na drogę.
Myśl o 42 km w górę i w dół przez kilkanaście godzin przerażała mnie. Może Bóg chce mnie nauczyć pokory i abym się wycofał po pierwszym kilometrze i prosił innych o pomoc w powrocie ?
Jeśli chcesz niech się stanie i upokorzenie. Dojdę czy nie - Bądź Wola Twoja.
Kolega zaproponował mi aby pójść wcześniej na próbę trochę trasą EDK i spróbować, czy damy rade iść na całą wyprawę w dniu wymarszu. Mimo jego szczerych intencji, odmówiłem.
Miałem myśl.
A jak się wystraszę drogi, jak zwątpię?
– Nie kocha się na próbę.

Około 21.30 Piątek wyruszamy po Mszy. Noc, zimny wiatr. Jest nas około 150 osób. Patrząc po twarzach to zapaleńcy górscy, widać bardziej radość niż strach.
No to idziemy. Powierzyłem całą drogę Jezusowi. Z prośbą, aby każdy mój krok był modlitwą. Taką „chodzoną” ...dziwne.
Podczas wędrówki, to w górę, to w dół, nie czułem bólu, zmęczenia – taka łaska. A gdy nastawało zwątpienie, przypominałem sobie o kartce z intencjami, którą niosłem w kieszeni i słowa „jedni drugich brzemiona noście”. Sam sobie pewnie bym odpuścił, ale niosłem przecież wasze prośby, a to już poważniejsza sprawa.
W nocy mijałem otyłego chłopca, któremu brakowało sił i tchu przed kolejnym podejściem pod górę. Pomodliłem się krótko o łaskę sił dla niego. Jakie było moje zdziwienie, gdy za chwilę wyprzedził mnie na trasie i zniknął gdzieś w oddali (już go nie dogoniłem).
Jak mocno działa modlitwa podczas Drogi Krzyżowej, niebywałe, natychmiast zostaje wysłuchana.
Po kilku godzinach marszu w śniegu, błocie prosiłem Boga, aby mi ścięgna i mięśnie nie popękały podczas takiego wysiłku, bo duch ochoczy, ale ciało słabe.
Odpoczynek na trasie wydaje się niemożliwy, gdyż w chwili zaprzestania marszu mokre od deszczu i potu ubranie zaczyna zamarzać, trzeba iść dalej, choćby powoli.
Modlitwy pod stacjami też się nie układają. Jakieś krótkie i szybkie, rwane...Sam widzisz jak jest Panie...aby dalej.
Zadziwiające, jak dużo słów Pan Jezus wypowiedział podczas męczarni drogi Krzyżowej i na samym Krzyżu. Do niewiast. Do Łotra. Do Matki, Do Jana. Do Ojca.
Choć moja droga była w porównaniu żadna...nic nie chciało mnie się mówić.......nawet dłużej modlić w myślach.
Około południa dowlokłem się do końca trasy, bo marsz to na pewno nie był.
Po zakończeniu takiej drogi przyszedł chwilowy smutek, że nikt na mnie nie czekał na „mecie”....ale też i sam przecież nikogo o to nie prosiłem...
A tak wielką daje radości, gdy ktoś czeka....
Moja droga trwała 15 godzin „najlepsi” pokonali ja chyba w 10, lecz należałoby się chyba zastanowić czy dla każdego była to Droga Krzyżowa, czy też miły trening (dla osób uwielbiających górskie wędrówki).
Sądzę, że każdy w swoim sercu powinien rozsądzić, czy było to wydarzenie przede wszystkim dla mnie czy dla Boga. I z tą myślą wyruszyć bądź nie, na kolejne EDK.
Myślę, że w poście i pokucie musimy się dotknąć o granicę i polegać na zawierzeniu, a nie na swoich umiejętnościach i wielkości (usunąć się w cień i pozwolić działać Bogu).

Jak mówił ks. Pawlukiewicz:
Pewien zakonnik prosił przełożonego, aby ten w ramach pokuty pozwolił mu wstawać o 4 rano, jeszcze przed innymi zakonnikami. A przełożony się pyta.
-a będziesz potrafił tak wcześnie wstawać?
Zakonnik odparł : – będę.
-To zabraniam.



Dziękuję wszystkim za modlitwę podczas mojej drogi, była ona bardzo pomocna i nieoceniona, obfitowała wieloma łaskami.
Jeśli Bóg da i zechce, do zobaczenia na EDK za rok.

Choć On wie jak nie cierpię górskich wspinaczek.


Proszę zwrócić uwagę na słowo „nie cierpię”, bo faktycznie nie odczuwałem większego bólu ani cierpienia podczas tej drogi ....dziwna łaska od Taty, ale bardzo miła, za która dziękuję.
Ostatnio zmieniony 01 kwie 2016, 07:53 przez krzysztof +++, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości