Świadectwo Krzysztofa

Napisz tutaj co dobrego Bóg uczynił dla Ciebie na naszych spotkaniach

Moderator: Moderatorzy

milijon
Posty: 67
Rejestracja: 26 gru 2012, 19:44

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: milijon » 19 gru 2014, 22:31

Krzysztofie, wszystko zrozumiałeś, a jeśli coś jest zawiłe w moich słowach, to po prostu, pisze je ten co sam siebie nie rozumie więc się nie dziw.
Co do reakcji otoczenia to powiem ci z perspektywy byłego sympatyka tradycjonalizmu, nastawionego anty-odnowowo, i uprzedzony do Soboru.
Jest takie pojęcie w psychologii: "słodkie cytryny" i "kwaśne winogrona" taki mechanizm obronny. Wiele zrozumiałem ze swego zachowania, na podstawie ww. schematów. Z punktu widzenia tych, którzy zamknięci w swej "wieży z kości słoniowej" jak ich określał Andre Frossard (koniecznie o nim przeczytaj) ich zachowanie staje się w pełni zrozumiałe.
Twoje łopatologiczne tłumaczenie jak przystało na "prostego chłopa" jest słuszne i do każdego trafi, kto jest prostym człowiekiem. Również twoje doświadczanie Boga w codzienności też jest proste, takie naturalne na wyciągnięcie ręki, a nie wygrzebane z zakurzonych ksiąg. Jednak jest pewien problem: wielu myśli tak prosto jak ty a jednak...no właśnie czasem wydaje mi się że Bóg dał rozum człowiekowi tylko po to by uświadomił sobie własną głupotę, podobnie jak wolną wolę by doświadczyć własnej niemocy i serce by pragnęło tego, czego rozum nie pojmie a wola nie dokona.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 22 gru 2014, 11:43

Myślę, że dostajemy od Boga wiele prezentów: życie, wolną wolę, serce, duszę, czas.
Jednocześnie Bóg pragnie, abyśmy w wolności swojej, nie ze strachu, nie dlatego, że coś od niego otrzymamy (zahandlujemy), oddali Jemu to wszystko w prezencie z Miłości, która nie szuka siebie.

Może mieliście kiedyś taką sytuacją, że mama dała wam 20 zł na kupno czego tylko chcecie, jakiejś słodyczy, zabawki której bardzo pragnęliście. A wy widząc, że mama sama sobie od ust odjęła, aby dać wam „prezent”, sama z czegoś zrezygnowała dla siebie ( bo was kocha) poszliście do sklepu i kupiliście dla niej, za całe otrzymane pieniądze, coś co było jej potrzebne, o czym marzyła, ale zrezygnowała dla was.
A może sprzedaliście swoją ulubioną drogą zabawkę, aby mamie kupić buty, bo jej stare były dziurawe.
Po zrobieniu takiego czynu, mimo że się czegoś pozbyliśmy, zrezygnowaliśmy, oddaliśmy, mamy mniej, człowiek czuje, że zrobił najlepszą rzecz jaka mógł zrobić, czuje radość, wzajemną wdzięczność, czuje że jest powołany do Miłość i z Miłością jemu najlepiej. Choć dla "świata" nic nie zyskał, tylko stracił.

Oddając Bogu, to co od Niego otrzymaliśmy, mimo że jesteśmy „ogołoceni” z pragnień, marzeń, swoich chęci, swojej woli, swojego Ja, odczuwamy (czasem w sposób namacalny) w sobie i na zewnątrz Jego Miłość. Stajemy się „puści” (jak te stągwie, które były puste, a potem gotowe na cud i na najlepsze wino). Gotowi na ewentualne włożenie jakiegoś pragnienia do naszego serca przez Boga.
Największym pragnieniem, które w sercu, duszy, pozostaje, jest pragnienie odczuwania stale obecności Bożej (stan zakochania) oraz pragnienie abyśmy wszyscy byli po „przejściu” na tamta stronę, na zawsze z Bogiem.
I nawet przestaje być ważne, że w Niebie. Po prostu być z Nim i w Nim, gdziekolwiek i jakkolwiekby ten stan czy miejsce się nie nazywało.

Niekiedy życie bez pragnień i marzeń „tego świata” staje się dziwne i nie zrozumiałe dla otoczenia. Widoczne w chwilach choćby przedświątecznych, kiedy pytają się ciebie
- Co byś chciał dostać na prezent, pod choinkę ?
Zastanawiasz się... i dochodzisz do wniosku, że wszystko masz ( mimo że spodnie trochę znoszone- ale chwała Panu, buty może nie najmodniejsze- ale dzięki ci Boże, łosoś i kawior w lodówce nie leży- ale Błogosławię Ciebie, że mam co jeść), niczego nie pragniesz z rzeczy materialnych.
A jeśli coś ewentualnie potrzebujesz „dobrego”, wiesz, że Bóg się o ciebie troszczy, wystarczy pomyśleć, a Bóg to spełnia.
Czasem trzeba nawet trzymać myśli na wodzy. Bo o czym bym „dobrym” nie pomyślał, Bóg spieszy z tym prezentem.
Życie staje się wzajemnym obdarowywaniem, choć Bóg zawsze jest w tym lepszy i daje więcej niż ja mógłbym w swej nędzy dać Jemu.



Oczywiście nie zapominam tu o wielkiej sztuce przyjmowania prezentów, darów od innych- bo to tez jest ważne . O tym może kiedy indziej ...
ps. Czy przygotowaliście już prezenty na urodziny Jezusa ? Bo ja, tyle lat żyje i jeszcze prezentu Jemu na urodziny nigdy nie dałem. To będzie mój pierwszy raz...

mes
Posty: 236
Rejestracja: 19 gru 2010, 20:40

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: mes » 28 lut 2015, 14:28

Krzysztof,
dziękuję Ci za to świadectwo. Niech dobry Bóg będzie uwielbiony w Twoim życiu, a jego święta Obecność niech Ci stale towarzyszy!
Wydaje mi się, że Pan dał Ci talent- talent słowa, pisania. Oprócz treści pozostaję pod wrażeniem formy, stylu, metafor jakimi się posługujesz. Wiesz,że talentów nie można zakopywać, prawda? ;) Więc czyń z tego talentu użytek, i postuj tu częściej proszę! Pozdrawiam! :)

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 02 mar 2015, 16:36

mes dziękuję za miły post i życzenia. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Tobą, niech Cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku Tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. :)
Piszesz o "talencie" (jeśli jest) niestety nie jest on stały i ciągły. Są chwile, gdy czuję, że coś powinienem napisać. Wtedy przed pisaniem, krótko się modląc do Ducha Świętego, nie zwlekam, szybko stukam w klawiaturę. Po jakimś czasie, czytam co napisałem, czytam kilkanaście, kilkadziesiąt razy i do samego mnie coś dociera, rozjaśnia się, wyjaśnia, napomina. Dziwne to... i opisać trudno.
Myśli, którymi chciałbym się podzielić mam wiele, lecz uważać muszę, abym swoimi opisami, spostrzeżeniami, przeżyciami, sensacjami nie przesłonić Chrystusa.
Chce zabiegać tylko o to, aby jak najwięcej osób przyszło do Niego na rozmowę serce w serce i aby jak najwięcej osób powiedziało bez lęku: Panie. Pokaż mi jak mnie kochasz.Proszę.
A gdy tak zrobią ........... już tylko same cuda...

Sara
Posty: 331
Rejestracja: 17 gru 2012, 18:57

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Sara » 03 mar 2015, 14:31

Bardzo radosne świadectwo Krzysztofie :) A co do oczekiwań na cuda ,to czy nie mamy ich w nadmiarze? Spoglądając w każdą stronę stworzonego świata możemy wielbić i radować się Bogiem :) Naukowcy, którzy dziesiątki lat badają zjawiska dzieła Stwórcy, przekazując nam światło prawdy- z wielką pasją i radością spoglądają na Boga .Wszystko jest cudem i wszystko jest w Bogu, a On Największy i Najpokorniejszy- Wszechpotężna Miłość, która żebrze o naszą miłość. Za wszystko stworzenie i nasze zbawienie bądż uwielbiony Panie!!!

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 15 kwie 2015, 10:08

Czasami miałem wiele pytań, wątpliwości, niejasności odnośnie Osoby Boga, Jego sposobie działania w naszym życiu i życiu Nieba, Jego planach itd. Niekiedy (raczej prawie zawsze) po lekturze lub wysłuchaniu czytań z Pisma Świętego niewiele z Nich rozumiem.
Próbując rozświetlić swój umysł (oprócz słuchania wyjaśnień księży, wykładni Pisma Świętego) odwiedzałem katolickie fora internetowe z nadzieją, że znajdę na nich wiele odpowiedzi na swoje wątpliwości. Posłucham mądrzejszych od siebie.
Na tych forach bardzo często widoczne jest „roztrząsanie” zamiarów i planów Boga, analizowanie, a co smutne, udowadnianie racji i przekonywanie do „swoich jedynie słusznych prawd” innych dyskutantów.
Pomyślałem, że przecież ja sam często też tak robię. Próbuję odgadnąć, zrozumieć plany Boga. Niekiedy przekonuje innych do swoich racji i jestem nieraz oburzony, że mój rozmówca ich nie przyjmuje i ośmiela się myśleć inaczej niż ja.

Jak wiecie, Bóg zawsze przychodzi z pomocą. A tym razem posłużył się księdzem Pawlukiewiczem.
W internecie natrafiłem na kazanie w którym ten ksiądz wypowiedział słowa, które można usłyszeć na każdej Mszy Świętej.
-Bierzcie i jedzcie.
Tak, na każdej Mszy Świętej Bóg nie mówi: analizujcie, próbujcie rozszyfrować, ogarniajcie rzeczywistości Boga rozumem, przekonujcie na siłę innych do swoich racji, wiele zrozumcie.
Tylko -Bierzcie i jedzcie.
Jedzcie Mnie z pokorą i wiarą. Jedzcie Mnie z ufnością małego dziecka, a nie z rozumem wielkiego naukowca, teologa, Nie musicie wiele rozumieć. Byle byście z ufnością Mnie spożywali.
A to co jest konieczne abyście wiedzieli, wam odsłonię.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 28 kwie 2015, 09:30

Czasami albo raczej prawie zawsze, podczas rozmów ze znajomymi na tematy ogólne, gdy wątek przechodzi na temat Boga, Jezusa, obserwuje dziwne zachowanie dyskutantów, dziwne spojrzenia i grymasy twarzy.
Jakby chcieli powiedzieć „Uwaga” wśród nas jest nawiedzony „widzący” i rozmowa tak jak szybko weszła na temat Boga, tak szybko z tego tematu ucieka.
Przy kolejnych spotkaniach jestem traktowany jak niegroźny wariat z którym na tematy religijne lepiej nie zaczynać rozmowy.
Można z nim mówić o wszystkim: o chęci wygrania w totolotka, o planowanych wakacjach, o nowych zakupach, o samochodach, o dzieciach, rodzinie ... byle nie o Bogu i Kościele.
A paradoksalnie temat Boga, zbawienia jest chyba jedynym tematem, który wart jest poświęconego jemu czasu.
Wiem, powiecie
-Zmień znajomych.
To by była nawet sprytna i miła ucieczka. Ale co to za sztuka być tylko z tymi którzy nas rozumieją i mają to samo zdanie co my. Czyż właśnie tych znajomych, których mam nie dał mi Pan? Czy też Bóg się pomylił stawiając mnie obok nich ?
Cóż za trudność lubić tych co nas lubią? Cóż za sztuka kochać tych co nas kochają ?
Przecież i poganie to czynią.

Awatar użytkownika
Bogu-sław
Posty: 38911
Rejestracja: 27 lis 2013, 08:38
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Bogu-sław » 28 kwie 2015, 10:01

krzysztof +++ pisze:Czasami albo raczej prawie zawsze, podczas rozmów ze znajomymi na tematy ogólne, gdy wątek przechodzi na temat Boga, Jezusa, obserwuje dziwne zachowanie dyskutantów, dziwne spojrzenia i grymasy twarzy.
Jakby chcieli powiedzieć „Uwaga” wśród nas jest nawiedzony „widzący” i rozmowa tak jak szybko weszła na temat Boga, tak szybko z tego tematu ucieka.
Przy kolejnych spotkaniach jestem traktowany jak niegroźny wariat z którym na tematy religijne lepiej nie zaczynać rozmowy.
Można z nim mówić o wszystkim: o chęci wygrania w totolotka, o planowanych wakacjach, o nowych zakupach, o samochodach, o dzieciach, rodzinie ... byle nie o Bogu i Kościele.
A paradoksalnie temat Boga, zbawienia jest chyba jedynym tematem, który wart jest poświęconego jemu czasu.
Wiem, powiecie
-Zmień znajomych.
To by była nawet sprytna i miła ucieczka. Ale co to za sztuka być tylko z tymi którzy nas rozumieją i mają to samo zdanie co my. Czyż właśnie tych znajomych, których mam nie dał mi Pan? Czy też Bóg się pomylił stawiając mnie obok nich ?
Cóż za trudność lubić tych co nas lubią? Cóż za sztuka kochać tych co nas kochają ?
Przecież i poganie to czynią.
Nie zmieniaj znajomych, A po co!
Czy inni będą lepsi?
Wszystko jest przelotne a tym bardziej gdy mówimy o uczuciach, kontaktach i ludzkich zachowaniach.
Musimy przyjmować to co nam zsyła Opatrzność Boża i każdego dnia brać Krzyż aby dążyć do zbawienia.
W jakiś sposób musimy zdazyc do uswięcenia a jak będzie wszystko dobrze, to w jaki sposób mamy to zrobić .

Ludzkie jest analizować, ludzkie jest zastanawiać się, ludzkie jest bładzic.
Ale gdy błądzisz wtedy poproś o pomoc;' "Jezu ratuj"
A dalej to on tobie pomoże i poniesie krzyż z Tobą.
Chwałmy Boga bo jego miłosierdzie trwa na wieki,
Niech ciebie Bóg błogosławi Krzysztofie.
Ciekawe masz rozważania :D

madziolek
Posty: 1410
Rejestracja: 26 kwie 2013, 18:59

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: madziolek » 29 kwie 2015, 07:49

Krzysztofie piszesz tak ciekawie i tak ciekawie rozważasz, że nie mogę się doczekać Twojego następnego rozważania. Ponieważ mam ten sam problem jak chcę coś powiedzieć na temat Boga jestem natychmiast oceniana jakbym była nawiedzona. Myślę, że ludzie nie wiedzą nic o Bogu taką mają wiarę i nie chcą o niej nic wiedzieć. Tak jak powiedział Jezus aby poznać tajemnice Królestwa Niebieskiego trzeba być uczniem Chrystusa. Trzeba czytać Pismo Święte i rozważać co nam Jezus chce powiedzieć i wprowadzić w życie. Ale my jesteśmy słabi i ciągle Go krzyżujemy przez upodobanie w wadach i grzechach.

Awatar użytkownika
Bogu-sław
Posty: 38911
Rejestracja: 27 lis 2013, 08:38
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Bogu-sław » 29 kwie 2015, 10:24

Osobiscie powiem z mojego doswiadczenia. Ze Pan daje mi takie możliwości aby o nim powiedziec.
A ja sie tylko uśmiecham jak wielka jest miłość Boga i jego miłosierdzie :D

To co Krzysztofie.
Co powiesz o tym temacie.
Wielu zostało powołanych ale niewielu wybranych.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości