Świadectwo Krzysztofa

Napisz tutaj co dobrego Bóg uczynił dla Ciebie na naszych spotkaniach

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 29 kwie 2015, 11:02

dzięki Bogu-sław i madziołek :) za przeczytanie. Sprawiacie mi wielką radość, bo czasami czuję potrzebę podzielenia się swoimi lub zasłyszanymi myślami.

Ot i kolejna.

Czasem myślę, że o Bogu się najwięcej mówi, jak się o Nim nic nie mówi.

Czyli chyba trzeba starać się tak żyć, aby dobrze czynić innym nie oczekując „zapłaty”, modlić się za innych, ale i też nie narzucać tematu Boga na siłę, na siłę komuś kazać chodzić do kościoła, na siłę zapisywać kogoś na rekolekcje, pielgrzymkę, wypominać innym ich grzechy i wady.
Myślę, że trzeba tak żyć, aby inni z czasem pomyśleli
-Kurcze
-On coś chyba widział
- On coś chyba wie, czego ja nie wiem.
-Tak, jest trochę „wariatem” nie rozumianym przez świat, ale szczęśliwym „wariatem”.
Choć źle czynię, on mnie nakarmił, chodzi radosny,rozmawia ze mną, o nic się nie martwi, wcale się nie denerwuje, szybko przebacza, nie chowa urazy, dziękuje swojemu Bogu za cierpienie, jak mu coś ukradną błogosławi złodziejom, oddałby mi nawet ostatnia koszulę –Dlaczego ?
-Coś w tym musi być... hmmm ?
-Też tak chcę.
-Chcę być radosnym!!!

Tak sobie myślę. ..Co zrobił Pan zanim zaczął kazanie ?
Nakarmił, nakarmił wszystkich i tych dobrych i złych, świętych i grzeszników, bez wyjątku. (No ja wyjątki robię, przyjemniej byłoby nakarmić dobrego niż złego)
I ja zanim zacznę komuś przybliżać temat Boga też powinienem najpierw nakarmić.
Nakarmić innych swoim zainteresowaniem, nakarmić innych swoim czasem, nakarmić miłością, nakarmić przytuleniem, nakarmić akceptacją, nakarmić współczuciem, nakarmić słowem (choćby, nie martw się może być gorzej :D ) nakarmić swoją modlitwą za innych.
Dopiero człowiek nakarmiony będzie mógł usłyszeć i słuchać o Bogu, szukać Go.
Jeśli człowiek jest „głodny” psu na budę nasze nauki (Jezus głodnym, też nauk nie prawił)

Podobnie i Pan uczynił ze mną.
Nie zaczął spotkania od wyrzutów typu
–Ale jesteś grzesznik, wstyd mi za ciebie !
Od pretensji – Dlaczego się nie modlisz, nie chodzisz do kościoła! .
Od Ewangelizowania – Nawróć się, bo w piekło się pakujesz !
A od czego zaczął rozmowę zemną, z grzesznikiem?
Nakarmił. Nakarmił mnie.
Nakarmił mnie miłością, akceptacją, pokojem, dobrocią. Nakarmił używając słowa
- Kocham Cię.
Nakarmił okazaniem mi swojej miłości, troski, zainteresowania, piękna. Nakarmił pokazując, że dla Niego jestem ważny. A jak bardzo byłem tego wszystkiego głodny, On sam tylko wie.
I tak samo też nasze piękno, miłość, troska, najwięcej może powiedzieć innym o Bogu.
Niekiedy nawet nie wypowiadając przy spotkaniu z drugim człowiekiem słowa Bóg, możemy w życiu drugiego, po Bożemu, nieźle namieszać.

Bóg nas karmi- Bierzcie i jedzcie..., wiec i my skoro w drugim człowieku jest Bóg możemy dać siebie samych na pokarm drugiemu, a przez to samemu Bogu,
Postanawiając:
-Bierzcie i jedzcie.
Jedzcie mój czas, mój pokój, moje przytulenia, moje zainteresowanie wami, moją miłość do was, mój trud, wysiłek, moje życie.

Dopiero gdy tak nakarmimy, a drugi odczuje ten „pokarm” na własnej skórze, przychodzi właściwy czas na mówienie o Bogu. Choć ten czas oczekiwania może być bardzo długi. A pokusa szybkich efektów jest przeogromna.


Jak widzę, mówienie o Bogu z tak przedstawionej perspektywy, przestaje być łatwe i proste. Ale On przecież nad nami czuwa i nam dopomaga :D .
Ostatnio zmieniony 30 kwie 2015, 07:22 przez krzysztof +++, łącznie zmieniany 8 razy.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 29 kwie 2015, 11:10

Bogu-sław, ale ja nie znam tak teologii, aby rozważać na zaproponowany temat :) cienki jestem (jestem jak to dziecko na rękach w moim Avatarze ). Może kiedyś przyjdzie natchnienie, myśl to z przyjemnością ją opiszę. Ale skłoniłeś mnie, aby choćby poczytać na ten temat i ten fragment Pisma. Dzięki :)

madziolek
Posty: 1410
Rejestracja: 26 kwie 2013, 18:59

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: madziolek » 29 kwie 2015, 15:52

To co piszesz to dar od Boga ...to się czuje. Nie każdy potrafi tak rozważać i dzielic się z innymi..... pisz ... rozważaj przekazuj swoje przemyślenia są piękne.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 15 maja 2015, 10:56

Zapraszajmy Jezusa do każdej czynności

Kiedyś zaprosiłem (w myślach) Jezusa do wspólnej pracy w ogrodzie, aby On Bóg był we mnie, w moim ciele, dłoniach, oczach, aby pracował wraz zemną, we mnie.
Poczułem, że było to miłe Panu.
Innym razem podczas radosnego spotkani ze znajomymi, także pomyślałem o Jezusie, aby był we mnie w czasie wspólnego śmiechu i zabawy. Także poczułem, że jest to miłe Panu.
Było Bogu bardziej miłe, że zapraszałem Jego w chwili radości i zabawy, niż gdy zapraszałem Jego do swojej duszy, serca w chwilach smutku.
O dziwo, że w chwilach smutku, bólu, żalu często pamiętamy i zwracamy się z prośbami do Boga, oczekujemy Jego interwencji, a w chwilach radości, szczęścia, ogólnego zadowolenia zapominamy o Nim. Jakby nie istniał lub istniał gdzieś daleko i nie był zbytnio teraz potrzebny.
Zacząłem coraz częściej zapraszać Boga, aby był we mnie, ze mną podczas innych czynności, czy zajęć fizycznych.
Może to niestosowne, może trąca to herezją, ale odczuwam, że Bóg często jest samotny, że często żebrze o nasze zaproszenie Jego do każdej naszej czynności. Wtedy jakby się cieszy, że Jego chcemy, że może robić w naszym ciele te zwykłe codzienne rzeczy, które my robimy podczas pobytu na ziemi.
Cieszy się, że jest blisko nas, tak po prostu. Że nie wymagamy od Niego ingerencji, zrobienia cudu, naprawy sytuacji, tylko chcemy po prostu z Nim być, tak bez szczególnego powodu (oczywiście powodem jest Miłość).

Kiedyś zapytałem się sam siebie
-Czy tak można? Zapraszać Boga do naszego ciała i duszy, aby był w nas podczas zwykłych czynności np. koszenia trawy ?
Bóg szybko dał odpowiedź.
Natrafiłem na stronę o Gabrieli Bossisi jej opisy relacji z Jezusem utwierdziły mnie w przekonaniu, że można, trzeba i że Bogu jest to miłe.
Takie łączenie się z Jezusem, daje mi dużo radości z przekonaniem, że Ta Wielka Żebrząca Miłości, która żebrze wśród ludzi mówiąc
- Pokochaj Mnie, Przyjmij Mnie, Zaproś, Zaufaj Mi
znajduje czasem w moim sercu i duszy miejsce, na którym może złożyć głowę. Miejsce, które zaprasza Ją i oczekuje.
Jakby jest to radosna, miłosna, chwila wytchnienia Boga we mnie.

Zachęcam jeśli nigdy nie próbowaliście zaprosić Pana, aby był z wami w was np. podczas mycia podłogi, malowania ścian, w tańcu na weselu, przy koszeniu trawy, spróbujcie, dajcie Panu położyć głowę na waszym sercu i duszy, być w waszym ciele, być waszymi rękoma i oczyma.

Można powiedzieć, że efektem „ubocznym” wykonywania czynności w ten sposób z Jezusem, jest zawsze lepiej i dokładniej wykonane moje zadanie, choć niekiedy wykonanie zadania trwa dłużej i wymaga włożenia większego wysiłku...bo chcemy zrobić jak najlepiej, bo przecież Pan jest we mnie.
Ale jednocześni po skończonej wspólnie pracy, w sercu odczuwamy wielka radość i bliskość z Bogiem.

Awatar użytkownika
Ewelina Kurdziel
Moderator i Członek Wspólnoty
Posty: 4633
Rejestracja: 26 maja 2012, 16:13
Lokalizacja: Kolbuszowa/Podkarpacie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Ewelina Kurdziel » 15 maja 2015, 12:12

krzysztof +++ pisze:bo chcemy zrobić jak najlepiej, bo przecież Pan jest we mnie.
Chodzi Ci zapewne o takie świadome zapraszanie Boga do naszego życia, sytuacji, pracy itp ? Bóg jest w naszym sercu zawsze ("wypędzamy" Go gdy trwamy w grzechu ciężkim), ale On jest w nas, " w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy" (Dz. 17:28) Bóg prowadzi duszę w jej wnętrzu.

W pierwszych początkach taka była moja niewiedza, że nie wiedziałam o tym, iż Bóg jest obecny we wszystkich stworzeniach. Gdy więc na tej modlitwie czułam Go tak obecnym w swojej duszy, zdawało mi się to rzeczą niemożliwą. A jednak nie sposób mi było nie wierzyć, że jest we mnie, tak żywo czułam i tak jasno zdawało mi się, widziałam Jego obecność. Ludzie nieoświeceni mówili mi, że jest obecny tylko przez łaskę, ale ja temu nie mogłam dać wiary, bo jak mówię, zdawało mi się, że Go widzę rzeczywiście obecnego. Wielkie, więc z tego powodu miałam utrapienie. Później dopiero uczony i wielki teolog z Zakonu chwalebnego patriarchy świętego Dominika wyzwolił mnie od tej wątpliwości i nauczył, że Bóg rzeczywiście jest w nas obecny i udziela nam siebie w pewien sposób, co bardzo mnie pocieszyło. Zauważmy teraz i dobrze to zrozumiejmy, że ta woda niebieska, ta najwyższa łaska Pańska, zawsze pozostawia w duszy niezmierzone korzyści duchowe. (św. Teresa od Jezusa, Księga życia 18, 15)

Z "Dzienniczka" nr 581
Najwięcej ci powiem, kiedy rozmawiasz ze Mną w głębi serca swego; tu nikt przeszkodzić nie może działaniu Mojemu,
tu odpoczywam jako w ogrodzie zamkniętym.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 15 maja 2015, 12:38

Tak masz rację. Chodziło mi o świadome zaproszeni Jezusa do naszej konkretnej czynności. Zaproszenie, ale nie ogólne, które większość z nas uczyniła, na zasadzie Obieram Ciebie na Pana mojego życia, uznaje za Boga i mojego Zbawiciela.
Świadome zaproszenia do swojego ciała, aby moje ręce były i Jego rękoma, moje oczy i Jego oczyma, moje nogi Jego nogami, moje płuca Jego płucami. Z uwagi na ubóstwo mojego języka nie potrafię dokładniej tego opisać.
To takie świadome zaproszenie Boga do wejścia w Twoje ciało - mimo, że przecież cały czas tam jest.
Jeśliby to miało być stale i świadome zapraszanie do swojego ciała, to może o tym mówił św. Paweł "Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus" i może nie chodziło tu tylko o wypełnianie woli Jezusa, ale także o faktyczną świadomą obecność Jezusa w ciele Pawła, choć oczywiście mogę się mylić, bo do znawców KKK oraz Pisma Świętego i teologii nie należę.

Awatar użytkownika
Ewelina Kurdziel
Moderator i Członek Wspólnoty
Posty: 4633
Rejestracja: 26 maja 2012, 16:13
Lokalizacja: Kolbuszowa/Podkarpacie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Ewelina Kurdziel » 15 maja 2015, 13:19

krzysztof +++ pisze:do znawców KKK oraz Pisma Świętego i teologii nie należę.
Ja też :) Chciałam się upewnić, czy dobrze Cię rozumiem.

krzysztof +++ pisze:"Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus"

Można to rozumieć, że już nie żyje ja, ale w moje życie wszedł Chrystus i to On jest teraz moim życiem.
Gdy nie ma Boga w naszym życiu, wtedy siebie samych stawiamy w centrum.
Jak zacznie żyć we mnie Chrystus to ja stanę się jedynie narzędziem, którym On się będzie posługiwał.
Nie będę już szukała korzyści dla siebie,bo dla siebie umarłam, ale moje życie będzie poświęceniem się dla Boga i bliźniego, tego pragnę.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 15 maja 2015, 13:55

Poświęcam się dla Boga i bliźniego - Pięknie napisałaś...bo to Miłość przecież.
Jedyne co warto robić w życiu-Kochać.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 05 sie 2015, 16:38

Powołanie do Wojska.

Odmówiłem kiedyś koronkę do Miłosierdzia Bożego, pewno jak większość z Was. Odmówiwszy ją możemy być pewni łask płynących od Boga. Sam Bóg nas o tym zapewnił. Wystarczy odmówić choćby jeden raz, jak powiedział Pan Jezus.
Kiedyś miałem myśl, że:
–Super !!! Takie łaski dla mnie, za jeden raz odmówioną modlitwę.

Lecz po czasie przyszło zastanowienie.

-Jezu nie wiele mogę uczynić dla Ciebie, uczynić z wdzięczności za Twoją miłość i miłosierdzie.
Wiem, że pragniesz zbawienia wszystkich dusz. Wszystkich ludzi kochasz i każdego chcesz widzieć w Niebie. I wielkie są o to starania Twoje.
Ja, jak wiesz, na ziemi mam wiele problemów, spraw, zmartwień, często nie wiem którędy iść, aby przypadkiem nie pobłądzić, tak trudno żyć zawsze chwilą obecną.
No wiesz... Gdybym mógł wziąć Twoje problemy i sprawy. A Ty w zamian weź moje. Zamienimy się ?

Zamiana na problemy spowodowała chęć bycia żołnierzem Chrystusa. Żołnierzem, komandosem, agentem specjalnym :), ale którego orężem są zgięte kolana, złożone ręce i modlitwa.
O co winniśmy walczyć wraz z Jezusem ? Co dla Jezusa jest ważne, jest jakby „problemem” ?
Złowienie wszystkich ludzi dla Nieba.
Ochota do modlitwy przyszła nieoczekiwanie i nie planowanie ( co nie oznacza, że nieraz, a raczej często, mnie się po prostu nie chce modlić).
Przyszła też myśl, aby odszukać informacje, jak często umiera gdzieś na ziemi człowiek?
Odpowiedź znalazłem. Co pół sekundy, gdzieś na świecie, odchodzi jedna dusza.
Co pół sekundy ktoś, może wybrać sam sobie piekło na wieczność całą.

Odmówienie koronki do Bożego Miłosierdzia trwa około 8 minut, czyli podczas jej odmawiania /rozmyślania/ umiera 960 osób. Odmawiając ją codziennie (jednego roku) w intencji zbawienia grzeszników, mamy szansę na spotkanie w niebie 350 400 osób ocalonych, którym pomogliśmy wypraszając Wielkie Miłosierdzie Boże.
Takie postawienie sprawy powoduje wręcz konieczność odmawiania codziennie Koronki.
Jak będziemy się czuli gdy Jezus się spyta:
– Dlaczego dziecko? Mogłeś walczyć wraz ze mną, a nie walczyłeś, mogliśmy ocalić 350 400 osób w jeden rok.
- Dlaczego nie pomogłeś mi w moim „problemie” ? Ja twoje wziąłem wszystkie.

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię być radośnie witany. A jeśli to będzie powitanie w Niebie przez 350 tysięcy osób? Czyż nie warto „stracić” te parę minut dziennie na walkę w Imię Boże i dla Jego Chwały?


Ps. Największy stadion piłkarski mieści „tylko” 120 tys. osób.

Ps 2. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Pan Bóg to nie matematyka (u Boga 1+1+1=1) ... ale może choć trochę z tego co napisałem jest prawdą. Już nie długo dowiemy się ....w Domu Ojca.

arybencja
Posty: 4
Rejestracja: 04 sie 2015, 13:06

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: arybencja » 06 sie 2015, 11:37

Piekne swiadectwo.
Panie potrzebuje Cie! Zabierz moja pyche.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości