Świadectwo Krzysztofa

Napisz tutaj co dobrego Bóg uczynił dla Ciebie na naszych spotkaniach

Moderator: Moderatorzy

lena
Posty: 1
Rejestracja: 27 lip 2014, 12:13

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: lena » 27 lip 2014, 18:26

Dziekuje Ci Krzysztofie za Twoje przejmujace swiadectwo. Wielkie jest Boze Milosierdzie. CHWALA PANU.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 30 lip 2014, 12:45

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje. Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami. Oddanie się, oznacza zamianę niepokoju na modlitwę. Oddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i poddanie się Mnie, bo tylko dzięki Mnie poczujecie się jak dziecko uśpione w objęciach matki, gdy pozwolicie, abym mógł przenieść was na drugi brzeg.
To co wami wstrząsa, co was boli bezgranicznie te wasze wątpliwości, wasze przemyślenia, wasze niepokoje i chęć przedsięwzięcia odpowiednich kroków za wszelką cenę, aby zapobiec temu, co was trapi.
Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „TROSZCZ SIĘ TY", zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy się męczycie i dręczycie, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym oddaniem się Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym oddalił je od was, ale w taki sposób, jaki wy sobie tego życzycie...
Zwracacie się do Mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do waszych planów. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają.
Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze nasz”: „Święć się imię Twoje”, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; „Przyjdź Królestwo Twoje”, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twojego w nas i na świecie; „Bądź wola Twoja” to znaczy Ty decyduj. Ja wkroczę z całą Moją wszechmocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. Czy widzisz, że nieszczęścia następują jedne po drugich, że sytuacja wciąż się pogarsza, zamiast się poprawiać? Nie przejmuj się, zamknij oczy i powiedz Mi z ufnością: „Bądź wola Twoja, troszcz się Ty”. Powiadam ci, że się zatroszczę, że interweniuję jak lekarz, a nawet uczynię cud, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dostrzegasz, że stan chorego się pogarsza? Nie przerażaj się, ale zamknij oczy i powiedz: „Troszcz się Ty”. Zapewniam cię, że się zatroszczę.
Sprzeczne z oddaniem się Mnie jest zamartwianie się, niepokój, chęć rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Przypomina to zamieszanie spowodowane przez dzieci, które domagają się, aby mama troszczyła się o ich potrzeby, a jednocześnie wszystko chcą zrobić samodzielnie, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie się ponieść nurtowi Mojej Łaski, zamknijcie oczy i pozwólcie Mi działać, zamknijcie oczy i nie myślcie o chwili obecnej, odwróćcie myśli od przyszłości jako od pokusy.
Oddajcie się Mnie, uwierzcie w Moją dobroć, a przysięgam wam na Moją Miłość, że kiedy z takim zamiłowaniem mówicie: „Troszcz się Ty”, Ja w pełni się zatroszczę, pocieszę was, wyzwolę i poprowadzę. A gdy zmuszony jestem poprowadzić was drogą odmienną od tej, jaką widzielibyście dla siebie, wówczas pouczam was, noszę w moich ramionach, bo nie istnieje skuteczniejsze lekarstwo nad interwencję Moją Miłością. Jednak troszczę się tylko wtedy, kiedy zamkniecie oczy.
Jesteście bezsenni, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim, albo jeszcze gorzej - ludziom, pokładając zaufanie w ich interwencję. A to właśnie stoi na przeszkodzie Moim słowom i Moim zamiarom. O! Jak bardzo pragnę tego waszego całkowitego oddania się Mnie, abym mógł was obdarować i jakże smucę się widząc, że jesteście niespokojni!
Szatan do tego właśnie zmierza: aby was podburzyć, by oddzielić was ode Mnie i od Mojego działania i rzucić na pastwę ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, spocznijcie we Mnie, oddajcie Mi się we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego pełnego oddania się Mnie, a nie do waszego zaufania w was samych. Wylewam na was skarby łask, kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie!
Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, który jest często utrudniany przez szatana. Żaden człowiek rozumujący i rozważający tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów, nawet spośród Świętych.
Na sposób Boski działa ten, kto odda się Bogu. Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: „Jezu, troszcz się Ty!”. I odwróć swoją uwagę w inną stronę, bo dociekliwość twego umysłu utrudnia ci dostrzeżenie zła. Zawierzaj Mi często nie skupiając uwagi na samym sobie. Czyń tak we wszystkich swoich potrzebach. Czyńcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na Moją miłość. Zapewniam was, że Ja się zatroszczę.
Módlcie się zawsze z tą gotowością do oddania się Mnie, a zawsze będziecie odczuwać wielki spokój ducha i osiągać znaczne korzyści, również wtedy, gdy udzielam wam łaski ofiary, zadośćuczynienia i miłości, która nakłada na was cierpienie. Wydaje to ci się niemożliwe? A zatem zamknij oczy i powiedz całą swoją duszą: „Jezu, troszcz się Ty!”. Nie lękaj się, ja się zatroszczę.
A ty błogosławić będziesz Imię Moje, nie dbając o siebie samego. Twoje modlitwy nie mają takiej wagi, jak ten akt pełnego ufności oddania się Mnie; zapamiętaj to sobie dobrze. Nie ma skuteczniejszej Nowenny od tej: „Och Jezu, oddaję się Tobie, troszcz się Ty”.
„Oddaj się Mojemu Sercu... a zobaczysz”.
Chcę, żebyś wierzył w Moją wszechmoc, a nie w twoje poczynania, żebyś pozwolił działać Mnie, a nie innym. Szukaj Mojej bliskości, spełń Moje pragnienie posiadania cię, wzbogacenia i kochania tak, jak tego chcę. Zapomnij się, pozwól, abym spoczął w tobie, pozwól, aby Moja wszechmoc nieustannie znajdowała w tobie ujście.
Jeśli pozostaniesz blisko Mnie, nie będziesz się martwił, że działasz samodzielnie, że żyjesz w ciągłym pośpiechu po to, żeby ci się udało, żeby stwierdzić, że coś zrobiłeś, udowodnisz Mi, iż wierzysz, że jestem wszechmogący, a Ja intensywnie będę pracować z tobą: kiedy będziesz mówił, chodził, pracował, modlił się lub spał, bo „moim umiłowanym dam to, czego potrzebują nawet gdyby byli jak we śnie” (Psalm 12-6). Jeśli będziesz ze Mną i nie będziesz się chciał spieszyć, ani nie będziesz się martwił o nic dla siebie, a zwrócisz się do Mnie z bezgranicznym zaufaniem, dam ci wszystko, czego będziesz potrzebował, zgodnie z Moim zamysłem wiecznym. Dam ci uczucia, których wymagam od ciebie, dam ci ogromne współczucie dla bliźniego i spowoduję, że będziesz mówił i czynił to, co Ja będę chciał. Wówczas twoje działanie pochodzić będzie z Mojej Miłości. Tylko Ja, a nie ty wraz ze wszystkimi twoimi poczynaniami stworzę nowe dzieci, które zrodzą się ze Mnie. Stworzę ich tym więcej, im bardziej będziesz chciał się stać moim prawdziwym synem, jak mój Jednorodzony. Albowiem wiesz, że „jeśli wypełnisz Moją wolę, będziesz Mi bratem, siostrą i matką”, pozwalając mi, abym zrodził się w innych, bo Ja stworzę nowe dzieci, posługując się prawdziwymi dziećmi. Twoje poczynania dążące do osiągnięcia celu to tylko pozory w stosunku do tego, czego Ja dokonuję w tajemnicy serc tych, którzy kochają. „Trwajcie w Miłości Mojej... jeśli trwać będziecie we Mnie i trwać będą w was Moje Słowa, proście o cokolwiek byście chcieli, a będzie wam dane” (Jan 15).
Z: „Nazwałem się Dolindo, to znaczy boleść”. Autobiografia kapł. Dolindo Ruotolo, (1882-1970) tercjarza franciszkańskiego, który został przeniesiony i pochowany w parafii MB Niepokalanej z Lourdes i św. Jana dei Vecchi w Neapolu.

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 24 lis 2014, 15:53

Myśl z dnia wczorajszego. „Małe rzeczy”.
Kiedyś przed nawróceniem myślałem, że Bóg nie interesuje się naszym życiem, (dopiero po śmierci się zainteresuje no i sąd, niebo, czyściec albo piekło) a w szczególności naszymi małymi mały, błahymi sprawami. Od momentu „nawrócenia” (tak skrótowo to nazwę, bo człowiek nawraca się przecież przez całe życie) Jezus pokazuje, że interesuje się każdą, nawet najmniejsza moją sprawą, dla „świata” wydawałoby się głupią sprawą.
Ostatnie moje doświadczenie na prawdziwość tych słów miało miejsce wczoraj, podczas Mszy Świętej, Adoracji.
Klęczałem ze złożonymi rękoma, a że nie pomyślałem, że w kościele może być zimno, nie zabrałem rękawiczek z domu. Było mi bardzo zimno w te złożone dłonie. I modlę się
-Jezu zimno mi w ręce, nie chcę ich chować do kieszeni, ogrzej je Panie, proszę.
Po dwóch sekundach moje „zgrabiałe dłonie” zrobiły się ciepłe i miękkie jak podczas letniego upału.
Kiedy indziej, „przypadkowo”, byłem na Mszy uzdrawiającej (wcześniej myślałem, że można prosić tylko o wielkie uzdrowienia np. z raka, innej śmiertelnej choroby, kalectwa), a że byłem zdrowy, prosiłem Pana, aby dzięki mojej modlitwie kogoś potrzebującego uleczenia uzdrowił (tak tez się stało, ale nie w tym rzecz) i na koniec modlitwy mówię.
–Jezu, Ty wiesz, że mam od kilku lat bolący odcisk na stopie, który powoduje ból przy chodzeniu. Więc gdybyś raczył....(prośbę wypowiedziałem jakby na próbę, mając też myśl czy ja przypadkiem nie grzeszę prosząc Wszechmocnego Boga, Pana i Władcę Wszystkiego, o tak małą sprawę, przecież od tego są lekarze chirurdzy, kosmetyczki itp ), Pan zajął się moim odciskiem...uleczył
Może wzbudzi to wasz politowania uśmiech, ale naprawdę Jezus interesuje się naszymi najmniejszymi sprawami, tak małymi że próśb o ich spełnienie czasem wstydzimy się wypowiedzieć, bo myślimy ..nie będę takimi pierdołami Bogu głowy zawracał, co Boga może to obchodzić? Ma ważniejsze sprawy jak np. głód, wojny na świecie, chore dzieci na nowotwór itp.
Myślę, że Jezus chce być również z nami właśnie w takich małych sprawach, nie tylko w wielkim głoszeniu Ewangelii, modlitwach o pokój dla świata, zdrowie dla ludzkości i zbawienie grzeszników.
Chce czasem rozgrzać Twoje ręce, przytulić i powiedzieć
- Jesteś dla mnie ważny.

Awatar użytkownika
Bogu-sław
Posty: 44508
Rejestracja: 27 lis 2013, 08:38
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Bogu-sław » 24 lis 2014, 20:03

Jezus chce abys z nim rozmawiał i o wszystkim jemu mówił chociaż on to wie najlepiej
Chce abyś zwracał się do niego w każdym położeniu a rozmował była kazdego dnia i o każdej porze- tak jak z przyjacielem
Pragnie abyś jemu dziekował za wszystko, uwielbiał za wszystko i tym co masz dzielił się z nim.
On pragnie szczęscia każdego człowieka- zatem czemu nie oddać to jemu i zaufać, gdy najlepiej wie co nam potrzeba :D
Krzysztofie- ja sie podpisuje pod twoimi słowami i to w każdym słowie.
Jezus nas kocha ! DLa niego cały swiat jest ważny jak człowiek. Czy to nie on zostawił 99 sprawiedliwych a poszedł za tą 1 owieczką.
Dziekujmy za to ze nas tak bardzo kocha mimo ze my jesteśmy egoistami i dostrzegamy tylko swoje

kamm27
Posty: 23
Rejestracja: 09 paź 2014, 20:53

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: kamm27 » 28 lis 2014, 14:13

Chwala Panu!

Awatar użytkownika
Darius
Posty: 629
Rejestracja: 19 sty 2013, 01:05
Lokalizacja: UK

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Darius » 29 lis 2014, 23:42

:)

goewa
Posty: 560
Rejestracja: 14 lis 2012, 12:22

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: goewa » 30 lis 2014, 11:17

chwała Tobie Boże Ojcze, Synu i Duchu Święty za każda najdrobniejszą rzecz i tę większą, którą Ty się dla nas zajmujesz i że nie zniechecasz się nami mimo naszej grzeszności....

Awatar użytkownika
Praktyk
Posty: 16
Rejestracja: 06 lis 2014, 03:01
Lokalizacja: południowa Polska
Kontakt:

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Praktyk » 03 gru 2014, 09:04

Świetna, budująca lektura. Tak powinno się rozmawiać o Bogu. W jednym z objawień Pan Bóg skarży się, że człowiek uczynił z Niego potwora, który nic innego nie robi, tylko wtrąca ludzi do piekła. Pan Bóg mówi, aby w to nie wierzyć, że jest On najlepszym z ojców, który bardzo nas kocha.

W innym objawieniu mówi, że po to właśnie uczynił nas na swój obraz i podobieństwo, abyśmy nie odnajdywali w Nim niczego niezrozumianego.

Większość wiedzy jaką tu przeczytałem posiadam, ale najbardziej utkwiły mi w pamięci słowa, dlaczego modlitwy o powstrzymanie nałogu ojca nie skutkowały. Raczej do tej pory nie myślałem w ten sposób, że prosząc Boga o to, aby ktoś przestał robić źle, równa się ingerencji w jego wolną wolę. To bardzo dla mnie odkrywcze. Lepiej więc modlić się o światło dla takiego człowieka, aby zechciał rozpoznać swój błąd i zmienić się.

Piękne świadectwo o wielkości Boga

pozdrawiam

Awatar użytkownika
krzysztof +++
Posty: 46
Rejestracja: 24 cze 2014, 13:05
Lokalizacja: Bielawa dolnośląskie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: krzysztof +++ » 04 gru 2014, 10:58

Kilka dni temu, byłem z kolegami pograć w siatkówkę . Pod koniec gry chciałem się mocno wybić, aby zaatakować i trach ogromny ból w łydce, jakby koń mnie kopnął. Nie wiedziałem co się stało, czy ścięgno zerwane, czy noga złamana. A tyle miałem planów na najbliższy czas...
Po dwóch sekundach, leżąc w ogromnym bólu, z pomocą Ducha Świętego, ofiarowałem cierpienie za zdrowie innych, nawrócenie grzeszników.
Choć w głowie była przez parę chwil myśl, Boże dlaczego ?
Przypomniałem sobie że Bóg nigdy nie zsyła cierpienia, wiec zacząłem dziękować za ten wielki ból (Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ef 5,20)).
Nie wiedziałem czy Pan chce mnie dzięki tej sytuacji uzdrowić czy czegoś innego dokonać.
Modliłem się o uleczenie... ale nie uzdrowił (za co też Jemu dziękuję).
Poszedłem do ortopedy, okazało się: naderwany, rozerwany mięsień łydki.
Wczoraj córka powiedziała, że Pan dał jej takie słowa (pewnie modliła się za moje zdrowie)
Nikt nie dostaje większego krzyża niż może unieść.
Ucieszyłem się, że do niej coś Pan powiedział i to jeszcze na mój temat.
W tym momencie cierpienie stało się radością (a do tej pory, to było nie pojęte dla mnie, jak można cieszyć się z cierpienia? Chyba tylko głupek)
Jeśli u was ze zdrowiem też nie najlepiej, jest lub będzie, zachęcam ofiarujcie swoje cierpienie za innych-aby nie było „zmarnowane”. Choć może wasze cierpienie, jest lub będzie, nieporównywalnie większe niż moje (u mnie chyba jakieś 4-6 tygodni)
Wiem, że dla „świata” to durne, trudne, niedorzecznie, nie rozsądne - dziękować za cierpienie. Ale dziękując i ofiarowując swoje cierpienie, staje się ono słodkie i radosne (choć dokładnie nie wiem czemu).
Zobaczyłem też, że dzięki cierpieniu wyzwala się wiele miłości w innych ludziach. Śpieszą mi z pomocą, zainteresowaniem, opieką. Dla mnie, też jest ono pożyteczne, rośnie we mnie wdzięczność dla nich i chęć dziękowania Bogu, że takich ludzi postawił blisko mnie.

Awatar użytkownika
Bogu-sław
Posty: 44508
Rejestracja: 27 lis 2013, 08:38
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Świadectwo Krzysztofa

Post autor: Bogu-sław » 04 gru 2014, 14:21

Prawda===> to samo można znalezć w ksiazce " MOC UWIELBIENIA"
Ale najlepiej usłyszeć te słowa od osoby ,która to sama doswiadczyła.
Powiem jak HIOB ' Dał Pan, zabrał Pan, niech Bóg bedzie uwielbiony"
Czyli trzeba za wszystko dziękować i to w kazdym położeniu
Chwała Panu :D
Niech Bóg bedzie uwielbiony w Krzysztofie i jego rodzinie

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości