Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadectwa

Napisz tutaj co dobrego Bóg uczynił dla Ciebie na naszych spotkaniach

Moderator: Moderatorzy

raf85
Posty: 20
Rejestracja: 29 cze 2015, 09:55

Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadectwa

Post autor: raf85 » 29 lip 2015, 13:20

Miłość i Miłosierdzie Jezusa!

Chciałbym i ja podzielić się z Wami tym, co Jezus dla mnie uczynił.
Skupię się na tych rzeczach, które otrzymałem w ciągu ostatnich paru miesięcy.

O o. Danielu usłyszałem parę lat temu, ale dopiero w tym roku ( w lutym czy kwietniu ) zacząłem się interesować całą wspólnotą. Słyszałem, wtedy, że jest taki „Pustelnik z Czatachowej”, który modli się nad ludźmi, który prowadzi spotkania na których dochodzi do licznych cudów.
Nigdy nie byłem jeszcze na żadnym spotkaniu modlitewnym, ale zacząłem oglądać je przez internet.
Na początku oglądałem tylko części: świadectwa, uzdrowienia i uwolnienia. Teraz natomiast oglądam całe Wasze spotkania, od „A do Z”.

Chciałbym się z Wami podzielić kilkoma łaskami, których doświadczyłem.
Wydarzenia, które miały miejsce w moim życiu w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy sprawiły, że miałem stan podobny do depresji. Być może to była już depresja, nie wiem. Miałem też myśli samobójcze. Oglądając spotkanie ( nie potrafię już powiedzieć z którego roku, ani z którego miesiąca było ), ojciec Daniel powiedział kiedyś, że Pan uwalnia od depresji, myśli samobójczych itd. Słuchałem tego i w duchu pomyślałem sobie tak: „może to jest do mnie”? Przeżegnałem się i w tym samym momencie, o. Daniel dodał: „tak, to do ciebie”. Zrobiłem oczy jak przysłowiowe 5 zł i się uśmiechnąłem. Od tamtego czasu już nie myślę o odebraniu sobie życia, stany depresyjne też minęły. Wygląda na to, że Pan Jezus zabrał mi tamte stany.

Od jakiegoś czasu byłem też bezrobotny.
Oglądałem spotkanie ( bodajże to otwarte ) z czerwca. Oglądałem w niedzielę. W poniedziałek przyjechał do mnie wujek i kazał mi jechać na rozmowę o prace, bo okazało się, że mają jedno wolne miejsce w firmie w której on pracuje.. Pojechałem, a od wtorku... pracowałem już. To nie jest może szczyt marzeń, ale i tak się ucieszyłem.

Oglądałem także spotkanie otwarte w lipcu, to też była niedziela. W poniedziałek brat dzwoni mi powiedzieć, że jest pewna oferta pracy w Katowicach.

Oglądając Wasze spotkania, zachowuję się tak jakbym tam z Wami był: modlę się z Wami, śpiewam pod nosem i słucham Waszych pieśni; klękam gdy klękacie; biorę różaniec do ręki
itd. Dodatkowo od ostatniego spotkania, które oglądałem ( otwarte z maja tego roku ), w czasie adoracji kładę się krzyżem na ziemi w tej postawie modlę się, prosząc Jezusa o łaski.
Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku przybędę na Przeprośną Górkę aby modlić się z Wami na żywo.

Opisane powyżej zdarzenia miały miejsce podczas oglądania/uczestnictwa ( przez internet ) w spotkaniach otwartych na Przeprośnej Górce.

Chciałbym jeszcze napisać o jednym wydarzeniu, które miało miejsce niedawno, tydzień temu, ale które już nie wiązało się bezpośrednio z Wspólnotą Miłość i Miłosierdzie Jezusa, jednakże Jezus o. Daniel też się pośrednio do tego przyczynił.


Tak się składa, że od jakiegoś roku czasu nienawidziłem swojej matki. Było to zw. z wydarzeniami, które miały miejsce w 2014r i które ciągnęły się aż do teraz. Nie miałem w niej absolutnie żadnego wsparcia, wręcz przeciwnie – moja matka sprawiła mi najwięcej przykrości z wszystkich osób. Nie pomogła mi, nie pocieszyła, ale dobijała. Przez to ją znienawidziłem do takiego stopnia, że w ostatnich tygodniach sam jej widok, jej głos, jej śmiech sprawiał, że krew się we mnie „gotowała”. Nie umiałem sobie z tym poradzić, w żaden sposób. Ta nienawiść, nie przebaczenie było silniejsze ode mnie. Było mi z tym źle, ale nic nie umiałem na to poradzić. W ogóle nie rozmawialiśmy.
Ponad tydzień temu postanowiłem obejrzeć o. Józefa Witko w internecie. Trafiłem na rekolekcje w których zakonnik mówił o... potrzebie przebaczania. Trwało to jakieś 5 lub 6 godzin. Wysłuchałem z uwagą, miałem wrażenie jakby odnosiło się to do mnie. Następnie wybrałem inny film z o. Witko i ... tam tez o potrzebie przebaczania. Słuchałem tego bardzo uważnie i zacząłem nad tym myśleć. W duchu przyznałem mu rację, ale nie potrafiłem przebaczyć w swoim sercu.
Następnie chciałem sobie odsłuchać jednego ze spotkania z o. Danielem. I tam, w części dotyczącej składania świadectw, o. Daniel powiedział, że Pan jeszcze uwalnia osoby ( będące tam, fizycznie na spotkaniu ), które nie potrafią wybaczyć. Hmmm, w ciągu 3 dni po raz kolejny słyszę o przebaczeniu i o tym jak jest to ważne.
W ubiegłą sobotę w Warszawie odbyło się spotkanie z o. Bashoborą pt. „Jezus na stadionie”. Chciałem obejrzeć transmisję przez internet, ale nie dałem rady – dopiero o godz. 19 wróciłem z pracy do domu. Tak sobie później pomyślałem, że może na chwilkę to włączę. Trafiłem akurat na Adorację Najświętszego Sakramentu.
o. Bashobora kilka razy wołał imię "Jezus" i polecił oddać mu swoje troski, rozterki. I tak sobie wtedy pomyślałem i... zawołałem do Jezusa Miłosiernego. Prosiłem Go, żeby wziął ode mnie tę nienawiść, złość, żeby oczyścił me serce z urazy, bo sam tego nie potrafię uczynić, a bardzo mi to doskwiera. Zawołałem do Jezusa żeby mi pomógł abym przebaczył.
Na drugi dzień, niedziela, złapałem się na tym, że nie czuję złości gdy słyszę czy widzę swoją matkę. Wydało mi się to dziwne, ale nie zaskoczyłem wtedy jeszcze o co chodzi. W poniedziałek ona zaczęła się do mnie odzywać. Takimi półsłówkami, że niby coś chce zapytać, cos chce wiedzieć. Wyglądało to jakby szukała jakiegoś kontaktu. I wtedy przypomniałem sobie swoją prośbę skierowaną do Jezusa. Od tamtego czasu minął już tydzień. Nie czuję złości, nienawiści. Przestałem rozpamiętywać wydarzenia z przeszłości. W miarę normalnie rozmawiamy ze sobą. Jestem przekonany, że pomógł mi Jezus. Innej możliwości nie ma. Pan szykował mnie przez kilka dni do mojego przebaczenia, a następnie
zabrał mi nienawiść i złość. Sam bym sobie z tym nie poradził. Zostałem uwolniony oglądając transmisję przez internet. Także to naprawdę działa!


Od kilku miesięcy odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia i to w różnych intencjach.
-Prosiłem Pana o szczęśliwy przebieg operacji ręki ( złamanie z przemieszczeniem w dwóch miejscach ) mojej ciotki. Operacja się udała, ręka dobrze się goi. Niedługo zdjęcie gipsu.
-Codziennie odmawiałem koronkę za pewną konająca kobietę, aż nie umarła.
-Często staram się odmawiać koronkę w intencji grzeszników, którzy w danej chwili umierają. Aby Miłosierny Jezus wybaczył im grzechy i dał im szczęście wieczne.

Od wielu miesięcy proszę ( koronkami, modlitwą w godz. Miłosierdzia itd. ) też o to aby pewna osoba nauczyła się przebaczać. Aby Pan przepędził ducha nie przebaczenia i nienawiści z jej serca. Jeżeli i ta intencja się spełni, to napisze tutaj o tym świadectwo. Jest to bardzo trudna intencja, po ludzku niewykonalna i nie do ogarnięcia rozumem. W czasie moich modlitw i po nich doznaję nieprzeciętnego dręczenia demonicznego. To jest coś nie do opisania. Czasami już nie umiem sobie poradzić, ale gdy to przechodzi to modlę się dalej.
Jeśli bym mógł, to bardzo chciałbym prosić Was o modlitwę w powyższej intencji za mnie i za osobę o którą się modlę. Bóg zapłać.

Kiedyś napiszę jeszcze o szczególnym działaniu Jezusa w moim życiu. Są to sprawy tak niezwykłe, tak niepojęte dla ludzkiego umysłu, że wiele osób mi nie uwierzyło. Kiedyś z Wami się tym podzielę.

Chwała Panu

raf85
Posty: 20
Rejestracja: 29 cze 2015, 09:55

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadec

Post autor: raf85 » 24 sty 2016, 14:16

Miłość i Miłosierdzie Jezusa.

Oglądając spotkanie otwarte ( przez internet ) z września ubiegłego roku, modliłem się wraz z Wami i z o. Danielem pogłębioną modlitwą przebaczenia. Ta modlitwa trwała jakieś 10 minut ( czy może nawet dłużej ) i była niezwykle szczegółowa. Po zakończeniu, w moim sercu przebaczyłem komuś z mojej rodziny. Wcześniej było to dla mnie bardzo trudne, ale Pan zabrał mi wszelakie urazy, które tkwiły w moim sercu.
Dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć już, że nie ma NIKOGO do kogo bym żywił: złość, nienawiść, niechęć czy jakiekolwiek inne, negatywne uczucia.

Na spotkaniu otwartym z 17.01.2016r. ( nareszcie byłem z Wami na spotkaniu, na żywo :D ) na które przybyłem z rodzicami, doświadczyłem bardzo wielu łask. Zostałem wewnętrznie uzdrowiony z braku przebaczenia sobie samemu. Od prawie roku, niemal dzień w dzień, rozpamiętywałem zdarzenie z przeszłości, które nie dawało mi spokoju. Wyrzuty sumienia dręczyły mnie ciągle, cały czas myślałem o tym i w zasadzie nie zaznawałem spokoju. Wiedziałem, że Bóg mi wybaczył, ale sam sobie nie potrafiłem wybaczyć.
Po niedzielnym spotkaniu to się zmieniło. Negatywne stany odeszły, ja mam teraz w sercu nieopisany spokój i harmonię. Wybaczyłem samemu sobie, dziś wiem, że nie ma nic trudniejszego. Wiem też, że bez Jezusa nie zdołałbym tego uczynić.
Na spotkaniu siedziałem w sektorze w którym działy się niesamowite rzeczy: widziałem kilkanaście spoczynków w Duchu Św.; widziałem dary śmiechu; dary łez; widziałem jak ludzie są uwalniani od złych duchów. Wierzyłem w to wszystko, a tydzień temu zobaczyłem na własne oczy. To tylko wzmocniło moją wiarę i pewność, że Jezus żyje i jest pośród nas.
Moja matka dostała daru łez i spoczynku w Duchu Świętym ( Pan wtedy leczył jej serce i jej stopę ), to było z kolei świadectwo dla mojego ojca, który z ogromnym dystansem podchodził do tego, co się działo na hali. Krótko mówiąc, on w to wszystko nie dowierzał, uwierzył gdy zobaczył na własne oczy i dodatkowo jego noga ( która bolała go od 3 tygodni ) została uzdrowiona :)
Zeszłotygodniowe spotkanie utwierdziło mnie też w przekonaniu, że Jezus jest obecny w Najświętszym Sakramencie - podczas błogosławieństwa monstrancją, ludzie doznawali spoczynków w Duchu Świętym. To było dla mnie 100% potwierdzenie, że nasz Pan jest obecny w tym malutkim kawałku białego chleba.
Wróciłem do domu nieprzeciętnie napełniony Duchem Świętym, przez dwa dni ciągle wspominałem spotkanie, śpiewałem sobie pieśni itd. Od tego momentu czuję niesamowita potrzebę ( jeszcze większą niż do tej pory ) mówienia o Bogu, o Jezusie, opowiadaniu o naszych ( teraz już mogę to powiedzieć w 100% ) spotkaniach. Kilka osób już zainteresowało się tematem, oglądają spotkania na YT, dwie z nich wyraziły chęć pojechania na kolejne spotkania :D
Gdyby rok temu o tej porze ktoś mi powiedział, że będę brał udział w spotkaniu modlitewnym ( modlił się, śpiewał, uwielbiał Pana itd.) to bym go nawet nie wyśmiał, tylko popukał się w głowę. Kilka osób teraz spytało mnie wprost o to, co mnie się porobiło, że to do mnie niepodobne :D

Są ludzie wierzący i niewierzący. Są też ludzie, którzy wiedzą. Ja raz byłem mniej wierzący, raz bardziej. Od prawie roku byłem bardzo wierzący. Od zeszłego tygodnia nie jestem już osobą, która tylko wierzy, jestem osobą, która wie. Ja wiem już dziś na 100%, że Biblia mówi prawdę, że Bóg jest realny, że Jezus jest realny, że Duch Święty jest realny. Ja dziś po prostu już to wiem. I mówię o tym każdemu, gdyż ma radość wynikająca z tego faktu jest przeogromna.

Niech Bóg błogosławi cala Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa, niech Bóg błogosławi najwspanialszego Pasterza jakiego kiedykolwiek widziałem - o. Daniela. I niech Bóg błogosławi Was wszystkich Kochani - tych, którzy oglądacie spotkania na YT, tych, którzy jeździcie na spotkania i tych którzy dopiero zaczniecie.

Mam nadzieję, że spotkanie z 17.01 było pierwsze z wielu, które będzie mi dane z Wami na żywo obejrzeć.

Chwała Panu!

p.s
Uczęszczajcie na adorację Najświętszego Sakramentu. To jest naprawdę wspaniała sprawa! Ja czynię to od października ubiegłego roku i widzę pozytywne rezultaty.

Zenona
Posty: 743
Rejestracja: 24 mar 2015, 20:41

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadec

Post autor: Zenona » 25 sty 2016, 11:48

Piekne swiadectwa.
Chwala Panu,,,,,,

Awatar użytkownika
Bogu-sław
Posty: 38911
Rejestracja: 27 lis 2013, 08:38
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadec

Post autor: Bogu-sław » 25 sty 2016, 16:22

Chwala Panu :D

A teraz bedze pytanie.
Czy pojdzeisz za mna? O wiele dalej i oddasz mi cala wole.
Zaufaj.

Awatar użytkownika
Stanisław
Posty: 14350
Rejestracja: 18 paź 2013, 21:53

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadec

Post autor: Stanisław » 26 sty 2016, 00:25

Raf
Dzięki za to piękne świadectwo
Bóg jest żywy i prawdziwy
Uwielbiajmy Go zawsze i wszędzie
Niech Jego wola się w nas spełnia

Włącz się w modlitwy za nasze intencje na forum
Pan jest z Tobą
Ufaj Mu bezgranicznie i nieodwołalnie
Amen

raf85
Posty: 20
Rejestracja: 29 cze 2015, 09:55

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadectwa

Post autor: raf85 » 14 lip 2016, 23:01

Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Gdy rok temu ( w kwietniu ) zaczynałem „raczkować” w słuchaniu spotkań nigdy nie sądziłem, że 3 miesiące później napiszę pierwsze świadectwo. Pisząc swoje pierwsze świadectwo ( lipiec ub. r ) nie myślałem, że na początku kolejnego roku napiszę drugie. Pisząc drugie świadectwo ( styczeń b.r. ) przypuszczałem, że będzie kolejne. Dziś, pisząc już trzecie świadectwo w tym temacie, WIEM na pewno, że prędzej czy później powstaną następne :D

Co się wydarzyło od stycznia?
13 marca 2016r. Ponownie byliśmy z Wami na Hali Arena w Częstochowie. Tym razem już w cztery osoby - ja, matka, ojciec, brat i ciocia ( brat i ciocia pierwszy raz ) :) Matka moja miała 5 spoczynków w Duchu Świętym :shock:
Podczas modlitwy o uzdrowienie fizyczne było słowo poznania, że Pan leczy nowotwory piersi. Matka spoczęła w Duchu Świętym. Co się okazało? Od wielu miesięcy miała wyczuwalnego w dotyku guzka, po modlitwie i spoczynku on zniknął :)
Na tamtym spotkaniu matka złożyła świadectwo z uzdrowienia, które dokonało się 17 stycznia 2016r.
Na sam koniec spotkania o. Daniel powiedział, że Duch Święty idzie do naszych domów, do naszych rodzin i dotyka ich.
Wróciliśmy do domu w którym czekała na nas babcia i dziadek. Babcię także zainteresowałem spotkaniami i oczywiście zdałem jej relację z tego co się wydarzyło. Co się okazało – babcia siedziała sobie w pokoju, gdy wokół niej zaczął unosić się zapach wanilii i przypalanego karmelu :) Nie wiedziała skąd ten zapach – w domu nic nie gotowała, nie piekła; okna były pozamykane. Spytałem o której godzinie czuła ten zapach. Otóż czuła to dokładnie o tej godzinie w której nastąpiło wylanie Ducha Świętego! W ten sposób Bóg przyszedł do naszego domu, jak widać nie zapomina także o tych osobach, które nosimy w sercu, które nie mogą przyjechać na spotkanie 8-)
To wszystko co się wydarzyło w marcu, ma dalszy swój ciąg. Babcia do dziś ( co jakiś czas ) czuje unoszący się wokół niej zapach karmelu. Kiedy to się dzieje? Np. gdy śpiewa sobie pieśni do Ducha Świętego ( ewentualnie jeśli zapomni sobie zaśpiewać lub pomodlić się do Niego ;) ), gdy oglądamy wspólnie retransmisję ze spotkań itp.
Matka moja z kolei, tak bardzo otworzyła się na Ducha Świętego, że od tamtego czasu ma w domu spoczynki. Gdy słuchała sobie spotkań przez internet i o. Daniel zaczynał modlić się lub śpiewać w językach ( albo wykona tchnienie Ducha ), to ona spoczywała – tak było przez długi czas. Teraz wystarczy przez chwilę porozmawiać z nią na temat Boga i dzieje się to samo. Podczas spoczynku widzi np. o. Daniela który modli się/śpiewa, a nad nim unosi się gołębica ze złotymi promieniami. Jest też tak, że widzi samą białą gołębicę z której emanują złote promienie :) . Bezpośrednio po spoczynku unosi się wokół niej zapach różany, który tylko ona czuje.
Podczas Święta Zesłania Ducha Świętego, rodzice siedzieli sobie w kuchni i temat zszedł na Boga, matka wówczas spoczęła w DŚ. W tym czasie cudny, różany zapach czuł mój ojciec. Od tego czasu gdy ojciec siedzi sobie w kuchni dokładnie w tym samym miejscu co wtedy, czuje dokładnie ten sam zapach :)


18 czerwca 2016. nasza ekipa, tym razem już sześcioosobowa ( tendencja wzrostowa ) pojechała na Przeprośną Górkę. Spośród sześciu osób, aż cztery były pierwszy raz na spotkaniu organizowanym przez WMIMJ.
Piękne miejsce, cudowna atmosfera, wspaniałe pieśni i odczuwalna Boża obecność.
W czasie modlitwy, mojej cioci została całkowicie uzdrowiona prawa ręka!
o. Daniel wygłosił słowo poznania ( podaję link: https://www.youtube.com/watch?v=UHOqNXqi6ks od 17:07-18:05 ) skierowane wprost do cioci. Wszystko się zgadzało. Rok temu uległa wypadkowi, miała rękę złamaną z przemieszczeniem. Przeszła operację nastawiania. Ręka nie była w pełni sprawna – założono śruby i klamrę. W zw. z tym ruchliwość była ograniczona, nie mogła ręki podnieść wysoko, nie mogła nią dźwigać, ani wykonywać cięższych prac.
Co się działo na spotkaniu? Gdy o. Daniel wypowiadał słowo poznania, ciocia złapała się za rękę i spojrzała na moją babcię ( swoją siostrę ). Na drugi dzień rozmawiały telefonicznie i ciocia powiedziała, że ręka ją nie boli i że może ją podnieść wysoko, wyprostować, dźwigać – krótko mówiąc robić wszystko, czego od roku czasu nie mogła :D Dwa dni później, ciocia prawą ręką tłukła ziemniaki i wraz z wujkiem wrzuciła do piwnicy cała przyczepę drewna :D Przyjechali do nas w goście i ciocia pokazała nam, że złamana i do niedawna nie w pełni sprawna ręka, nie różni się już niczym od ręki całkowicie zdrowej.
Napomnę tylko, że ciocia pojechała się tam modlić o swoje zdrowie, ale miała zupełnie inną intencję. O ręce nie wspomniała ani słowem. Jezus wie najlepiej czego nam potrzeba i co nam dać :)

Dodam jeszcze, że spełniło się kilka intencji, które były zapisane na kartkach złożonych pod ołtarzem :)
W najbliższą sobotę tj. 16 lipca znowu wybieramy się na Przeprośną Górkę – ja ( 4 raz ) i ciocia ( 3 raz ). Wierzę, że Jezus i tym razem udzieli nam i osobom które nosimy w sercu odpowiednich łask :)

O tych spotkaniach, o tym co Jezus czyni opowiadamy innym osobom. Coraz więcej ludzi ogląda spotkania przez internet, kolejne osoby wyraziły chęć osobistego przyjazdu. Duch Święty działa!

Jezus żyje i jest pośród nami. Kocha swoje dzieci, dotyka je, uwalnia, uzdrawia, przemienia serca, dodaje sił. Troszczy się o nas.


p.s
Pisząc pierwsze świadectwo rok temu, zapomniałem o jednej rzeczy. Słuchając spotkania przez internet prosiłem Jezusa żeby mi odebrał uzależnienie od oglądania programów publicystycznych. Od wielu lat oglądałem wszelaką możliwą publicystykę ( w tv i internecie), wszelakie możliwe wydania programów informacyjnych itd. Tak marnowałem wolny czas, nie potrafiłem bez tego żyć. Jezus odebrał mi to z dnia na dzień! Nie wiem kiedy i jak, ale po prostu przestałem się tym interesować. Całkowicie. W czasie roku czasu ze 2 razy ( na krótką chwilkę ) włączyłem telewizor. Jakieś 1,5 miesiąca temu zauważyłem, że dwa piloty są zakurzone... :D
Teraz wolny czas wolę spędzać na pogłębianiu życia religijnego – słuchanie rekolekcji, czytanie Biblii, spotkania WMIJ itd.


Chwała Panu!

goewa
Posty: 554
Rejestracja: 14 lis 2012, 12:22

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadectwa

Post autor: goewa » 02 wrz 2016, 13:37

Chwała Panu za wszystkie Jego dzieła!!!

Awatar użytkownika
Stanisław
Posty: 14350
Rejestracja: 18 paź 2013, 21:53

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadectwa

Post autor: Stanisław » 02 wrz 2016, 21:52

Chwała Panu
Aż serce rośnie, jak to czytam
Jezu przyjdź!

raf85
Posty: 20
Rejestracja: 29 cze 2015, 09:55

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadectwa

Post autor: raf85 » 16 lis 2016, 21:45

Miłość i Miłosierdzie Jezusa.

Chciałbym się podzielić z Wami kilkoma kolejnymi cudami, które się wydarzyły w ciągu ostatnich miesięcy :)

Na spotkaniu otwartym z 16.07.2016r. nabyliśmy sakramentalia: wodę, olej i sól. Moja Ciocia miała jakąś narośl na nodze. Od tamtego czasu codziennie smarowała nogę olejem. Dzisiaj po narośli nie ma już śladu. Jeśli macie poświęcony olej, używajcie go i róbcie to z wiarą! Efekty zobaczycie na pewno.
Kilka tygodni temu przyszło mi na myśl, żeby się błogosławić tym olejem. Tak też czynię :) Codziennie, gdy się obudzę biorę troszkę oleju na kciuk i kreślę sobie na czole krzyżyk wypowiadając błogosławieństwo nad swoim życiem np. modlitwę Jabesa albo też po prostu mówię mniej więcej takie słowa: ”jestem błogosławionym, chcianym i kochanym dzieckiem Boga Ojca. Ogłaszam, że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem, umarł za moje grzechy na krzyżu abym ja nie musiał umierać i żebym miał życie w obfitości. Przyjmuję całe dobro, które Bóg przygotował dla mnie”.
Ducha Świętego naprawdę nie ogranicza ani czas, ani przestrzeń. Raz po raz pokazuje dowody na to. Moja matka odsłuchiwała sobie spotkanie z 20.08.2016r. i dostała bardzo dużego daru łez w czasie modlitwy uwolnienia, kiedy to o. Daniel modlił się o uleczenie ze zranień.

17.09.2016r. rano obudziła mnie pieśń pt. „Przyjdźcie do stołu miłosierdzia” :) . Jak Wam to wytłumaczyć? Hmmm. Śpię sobie i słyszę tę pieśń, a ona mnie budzi. Słyszałem ją w swojej głowie, ale miałem wrażenie jakby mi ją śpiewano na jawie. Na tamto spotkanie pojechałem z ciocią – tak się złożyło, że był to jej dzień urodzin. Modliliśmy się o uzdrowienie cioci z choroby wątroby. Co się okazało, pewien człowiek składał wtedy świadectwo z cudownego uzdrowienia tej właśnie przypadłości i co ciekawe – stało się to dokładnie dzień wcześniej tj. wrzesień ubiegłego roku - był to dla mnie znak, jeden z wielu.
W czasie modlitwy o uzdrowienie fizyczne, wołałem o moc Bożą nad chorobą cioci, ogłaszałem jej uzdrowienie. o Daniel na sam koniec powiedział, że Jezus będzie uzdrawiał fizycznie i duchowe poprzez spoczynki, po czym 3 lub 4 razy wykonał tchnienie Ducha Świętego dmuchając do mikrofonu. Ciocia zachwiała się na nogach, ale nie miała spoczynku. Zawiedziony poszedłem do autokaru i dopiero tam przyznała mi się, że dwukrotnie przeszyła ją jakaś moc, coś jakby prąd, od głowy po same stopy i miało to miejsce właśnie w tym czasie, gdy o. Daniel wykonywał tchnienie Ducha Św :) Wierzę głęboko, że ten „rentgen” był mocą bożą, która ją uzdrowiła. Wierzę to bardzo głęboko i ogłaszam uzdrowienie nad jej życiem. Ostateczne wyniki będą dopiero w grudniu, bo wtedy ciocia jedzie na precyzyjne badania. Jednak ja wierzę, że to tylko formalność, że Jezus na prezent urodzinowy dał jej nową wątrobę. Powiedziałem cioci, że jak wyniki potwierdzą to w co wierzymy, to z tej okazji czuję się zaproszony do niej na strogonowa, którego bardzo lubię :D

15.10.2016r., znowu byłem z ciocią na spotkaniu. Siedziałem blisko ołtarza, centralnie na wprost mnie, był duży obraz – „Oblicze Pana”. Gdy spojrzałem tam pierwszy raz to miałem wrażenie, że Chrystus patrzy mi centralnie w oczy. Moje oczy i Jego oczy były dokładnie na wprost – tak jakbyśmy byli w siebie wpatrzeni. Niesamowite uczucie, aż mnie dreszcz przeszedł ;) . Patrząc Mu głęboko w oczy, prosiłem aby dał mi wolność od grzechu oraz uwolnił mnie od wewnętrznych dręczeń. Tak też się stało. Od ponad roku diabeł przypominał mi przeszłość, wszystko co było złe, wszystko co zaniedbałem i wszystko co chciałbym naprawić, a nie mogą już tego zrobić. To wracało, „dopadało” mnie i wpędzało w olbrzymie poczucie winy, smutku, przygnębienie. Czasami żyć mi się odechciewało, nie wiedziałem jak się tego pozbyć, jak z tym walczyć. Miesiąc temu Chrystus zabrał mi to i mam teraz spokój.
W czasie adoracji nagle na „dachu” sceny pojawił się biały, piękny gołąb :) Chwilkę postał, popatrzył, po czym odfrunął w kierunku Sanktuarium. Pierwsze i jedyne skojarzenie – Duch Święty.
Na tym spotkaniu, bodajże w czasie wylania DŚ, zadzwoniłem do domu i kawałek pieśni puściłem matce. Miała wtedy spoczynek w czasie którego widziała Przeprośną Górkę m.in. ołtarz i modlącego się o. Daniela.
Po tym spotkaniu, moja ciocia zaczęła swoją pierwszą w życiu Nowennę Pompejańską. Zdopingowały ją do tego liczne świadectwa ludzi oraz zachęty ze strony o. Daniela.

12.11.2016r. na spotkaniu młodych też się działo. Zły już od samego rana próbował storpedować cały mój dzień i wyjazd :cry: Nie chcę się wdawać w szczegóły, powiem krótko – tego dnia całe piekło wystąpiło przeciwko mnie! Zły duch poprzez bliskie mi osoby uderzył we mnie z siłą bomby atomowej. Nie jest już w stanie atakować mnie wewnętrznie, poprzez wewnętrzne dręczenia, więc teraz atakuje mnie przez inne osoby – nie wyłączając bliskich. To, co się działo w domu jest nie do opisania. Jak to szatan potrafi namieszać i przedstawić dobro jako zło i odwrotnie... Szok! Działy się rzeczy po prostu okropne. To, że pojechałem to był pierwszy cud. Pierwszy i jeden z wielu. Patronem spotkania był św. Archanioł Rafał ( jadąc na Przeprośną Górkę nie wiedziałem o tym ) - mój imiennik. Całe kazanie o. Daniela tak głęboko mnie poruszyło i dotknęło jakby było w olbrzymiej części ułożone pod moją osobę!
Po spotkaniu udało mi się podejść do o. Daniela na modlitwę wstawienniczą. Poprosiłem go aby modlił się o dary Ducha Św. dla mnie i o całą moją rodzinę. W czasie tej modlitwy serce chciało mi wyskoczyć z piersi – tyle w zasadzie odczułem. Wróciłem do domu.
W sobotę wieczorem lub w niedzielę wieczorem wziąłem do ręki Nowy Testament i otworzyłem go, mój wzrok padł na następujący werset:
„Uwierz w Pana Jezusa a będziesz zbawiony ty i twój dom” (Dz 16,31). Znałem ten fragment od 1,5r. ( bo wtedy tak naprawdę poznałem Jezusa i w 100% i w Niego uwierzyłem). Wiedziałem, że jest to jakiś znak dla mnie, po raz kolejny ogłosiłem ten fragment na życiem moim i całej rodziny. Całą niedzielę byłem w pracy, zatem nic ciekawego się nie wydarzyło, ale Duch Święty już wtedy zaczął działać. W niedzielę miałem przynaglenie żeby zacząć śpiewać psalmy, tak też uczyniłem. Mianowicie: 23, 37, 64 i chyba 103. Wiecie, że to działa?! :) Nie bardzo wiedziałem na jaką melodię mam to śpiewać, więc śpiewałem tak, jak słyszałem to w kościele. W nocy z niedzieli na poniedziałek miałem sen, podczas którego śnił mi się chórek śpiewający psalm 64 :) . Także po przebudzeniu już wiedziałem jaka to ma być melodia.
W poniedziałek Parakleta zstąpił na mój dom i całą rodzinę, nie można inaczej określić tego co się zaczęło dziać. Wszyscy wszystkich przepraszali, był szczery żal, łzy, szczere wyznania – coś fenomenalnego. Spełniły się słowa, które dawno temu słyszałem w swoim sercu, a brzmiały tak: „ pojednanie i przebaczenie przyjdzie poprzez łzy”. Co prawda wtedy odnosiły się do innej sprawy, ale tak czy inaczej wypełniły się. Skoro napisałem, że w sobotę całe piekło wystąpiło przeciwko mnie, to mogę powiedzieć, że w poniedziałek i we wtorek przyszło do nas całe Niebo. Mam na myśli dom i rodzinę.
W poniedziałek, pierwszy raz od kwietnia, rozmawiałem z pewną osobą z mojej pracy. Kilka miesięcy temu doszło do konfliktu, który ta osoba spowodowała – nie miała wtedy racji i do błędu przyznać się nie chciała. Nie rozmawiała ze mną, za to gdy mogła próbowała „uszczypać”. W poniedziałek coś się zmieniło - rozmawialiśmy, było normalnie. Liczę, że i tu Bóg zainterweniował i naprawił to, co było złe.

Wiecie, drugi raz w życiu wypowiedziałem następujące słowa: „Jezu napraw to, co zepsuli ludzie.”, było to w kontekście sobotniej sytuacji w moim domu. Te słowa wypowiedziane z wiara i mocą po raz kolejny znalazły zastosowanie w moim życiu.

Kochani, nasz Bóg jest niesamowity! To co się dzieje jest fenomenalne. On naprawdę nas wysłuchuje i odpowiada. Cały czas staram się z Nim być – słuchać Go, rozmawiać z Nim. Widzę przejawy Jego działania.
Nie wiem czy wszystko opisałem czy o niczym nie zapomniałem, tyle tego jest...
Wierze, że to nie jest koniec, że będą kolejne świadectwa.
Moi Drodzy, módlcie się, wierzcie. Czytajcie Pismo Święte!!! Ogłaszajcie nad swoim życiem poszczególne jego wersety. Śpiewajcie Bogu pieśni, psalmy. Jeśli macie możliwość przyjeżdżajcie na spotkania WMiMJ - tu się naprawdę DZIEJE.

Chwała Panu!

Awatar użytkownika
alicjamic18
Posty: 1460
Rejestracja: 19 sty 2014, 15:43

Re: Jezus leczy także i pomaga przez internet - moje świadectwa

Post autor: alicjamic18 » 22 lis 2016, 08:51

Chwała Panu!!!

Drogi Raf, przeczytałam Twoje świadectwa, i tak sobie pomyślałam a propo końcówki pierwszego, w którym pisałeś, że modlisz się za pewną osobę o dar przebaczenia...
Jest taka modlitwa Koronka do krwawych łez Matki Bożej do znalezienia w internecie na przykład. Napiszę tylko, że Matka Boża w objawieniach mówiła, że "Różaniec ten ma służyć nawróceniu grzeszników, a zwłaszcza opętanych przez diabła. Przez niego szatan będzie pokonany i zniszczone panowanie piekła".
Polecam Cię także opiece Św. Michała Archanioła - pogromcy złych duchów.
Z Panem Bogiem!
Alicja

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości