Potrójny cud i świadectwo nawrócenia Mariusz

Napisz tutaj co dobrego Bóg uczynił dla Ciebie na naszych spotkaniach

Moderator: Moderatorzy

mariusz neofita
Posty: 3
Rejestracja: 02 paź 2016, 12:17

Potrójny cud i świadectwo nawrócenia Mariusz

Post autor: mariusz neofita » 02 paź 2016, 14:04

Szczęść Boże,

obecnie mam 38lat i pochodzę z rodziny "katolickiej". Ojciec był wierzący i nie praktykujący jak to się mówiło ale był dobrym człowiekiem. Mama do kościoła chodziła ale bardzo rzadko. Ich podejście do wiary było dla mnie anty świadectwem ale nie winie ich za to gdyż sami byli tak wychowani..
Byłem ochrzczony i otrzymałem wszystkie sakramenty ale nie wiedziałem nic o Bogu, który zawsze był tematem tabu a właściwie Go wcale nie było w naszym życiu. Postrzegałem Boga jako ojca,który karze.
Do kościoła chodziłem sam a jedyną osobą wierzącą była moja babcia,będąca jednocześnie świadectwem miłości do bliżniego.

Po bierzmowaniu kościół odwiedzałem już rzadziej a cała szkoła średnia zaczeła mnie zmieniać ale na gorsze.
W ostatniej klasie ,kiedy miałem 20 lat zmarł mój ojciec a wtedy nadszedł kolejny bunt. Byłem zły na Boga dlaczego nie zabrał mnie tylko jego.
Nadeszły jeszcze gorsze czasy a na mojej drodze stawali coraz bardziej toksyczni ludzie.

Sytuacja odmieniła się diametralnie,kiedy poznałem kobietę, która później została moją żoną.
Ufałem jej bardziej niż sobie i przywróciła mi wiarę w ludzi. Byłem zapatrzony w nią bez opamiętania i pokochałem ponad swoje życie. Była najlepszym człowiekiem jakiego spotkałem w swoim życiu.
Po niedługim czasie poważnie zachorowałem na zapalenie mięśni, które zaczęły zanikać. Wszystkie moje czynności były bardzo ograniczone. Miałem poważne problemy z chodzeniem,oddychaniem a także z odżywianiem. Nie mogłem nawet podnieść ręki do góry ani sam wstać z łóżka. Z początku bałem się , że Agnieszka mnie zostawi ale pomimo mojej choroby została ze mną i wzięliśmy ślub kościelny.
Leczenie konwencjonalne nie przynosiło większych efektów a więc zacząłem szukać i postanowiłem, że wyzdrowieje.
Już wtedy Bóg działał w moim i naszym życiu bo pomimo wielu problemów byliśmy bardzo szczęśliwi.
Ogromne wsparcie miałem w żonie i gdyby nie Ona to nie dałbym na pewno rady. Stopniowo zacząłem powracać do zdrowia a to że wyzdrowiałem, po ludzku zawdzięczam żonie.
Po jakimś czasie urodził nam się syn. Wszystko było planowane i był owocem naszej miłości.

Kiedy syn miał około roku to wprowadziła się do nas moja mama i od wtedy nasze relacje zaczeły się psuć. Przestawaliśmy rozmawiać a konflikty narastały.
W między czasie zmarła jeszcze w wielkich męczarniach moja teściowa z którą miałem dobre i bliskie relacje.
Nasz konflikt nasilał się.
Wydawało mi się , że byłem dobrym mężem i ojcem ale teraz widze, że byłem tragicznym.
Nie słuchałem i narzucałem swoje myślenie innym. Popełniłem wiele błędów , których obecnie bardzo żałuję.

Zacząłem szukać szczęścia dla nas obojga ale znalazłem jej iluzje, która doprowadziła do jeszcze większego rozpadu naszego małżeństwa. Zły nas zwiódł.

Zobaczyłem ,że brak w naszym związku duchowości. Był seks, emocje ale nie był tego co najważniejsze.

Któregoś dnia żona była bardzo zaniepokojona i smutna i kiedy zacząłem się dopytywać powiedziała, że wykryła guza pod pachą. Bezzwłocznie zrobiliśmy badania i okazało się ,że jest to nowotwór złośliwy piersi z przerzutami na węzły chłonne.
Kiedy dowiedziałem się o tym to prawie zemdlałem.
Za parę dni powróciły jednak siły i wzięliśmy się za poważne leczenie.
Nasz związek ożył i wylała się ogromna miłość. Zaczeliśmy razem chodzić do kościoła a ja całymi nocami prosiłem Boga aby żona wyzdrowiała. Tak też sie stało i powoli guzy zaczęły się zmniejszać aż znikneły. Żona przeszła całą batalię poprzez chemioterapię,radioterapię i operację ale ja wiem,że to Bóg ją uzdrowił.

Szczęście nie trwało jednak zbyt długo bo gdy było już lepiej to znowu modlitwa ustała a Bóg odszedł na drugi plan. Wtedy wkradł się znowu ten zły i zaczął mieszać w naszym związku.
W efekcie moja żona odeszła.
Wtedy zawalił się mój świat i upadłem.
Zrozumiałem , że już nic nie mogę sam z siebie i na nic niemam wpływu.

Dzięki tej sytuacji zobaczyłem również jak bardzo krzywdziłem nie jednokrotnie swoją żonę. Ciągły brak rozmów i historie które sami dopowiadalismy, zaprowadziły nas do rozpadu.
Obecnie mieszkamy osobno i co dzień zauważam ile kiedyś popełniłem błędów a podstawowym z nich było życie bez Boga.

Najpierw Bóg uleczył mnie, następnie żonę i śmiało mogę powiedzieć ,że były to cuda a potem zobaczyłem , że nie chodziło o takie uzdrowienie. Za trzecim razem uleczył moją duszę i pokazał mi co jest ważne w życiu i to był najprawdziwszy cud.
Kiedy zaczałem się nawracać to nie było to takie nawracanie jakiego Bóg oczekiwał ale z czasem pokazał mi na czym polega prawdziwa wiara. Wtedy przejrzałem na oczy i zauważyłem w jakim kłamstwie żyłem przez wiele lat.
Bóg pokazał mi ,że prawdziwa wiara to życie w miłości do bliżniego a nie samo chodzenie do kościoła. Pokazał mi również,że pierwszym krokiem jest przebaczenie i ,że trzeba nauczyć się kochać tych którzy nawet mi złorzeczą.

Mimo, iż żona mówi, że nie chce być ze mną to ja bardzo ja kocham i mam nadzieję, że Bog odmieni jej życie tak jak i moje.
Dodam jeszcze, że jestem tylko człowiekiem i brak mi nieraz sił ale z każdym dniem Bog jest ze mną i dodaje mi tych sił na nowo. Staram się iść przez to życie siłą od Boga i z miłością i oby nie zabrakło mi nigdy wiary.

Zostańcie z Bogiem

goewa
Posty: 554
Rejestracja: 14 lis 2012, 12:22

Re: Potrójny cud i świadectwo nawrócenia Mariusz

Post autor: goewa » 07 paź 2016, 07:37

Trzymaj się i nie ustawaj w walce o swoje małżeństwo. Macie ze sobą Sakrament. Kiedyś słyszałam, by modlić się codziennie modlitwą z przysięgi małżeńskiej :"Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący,w Trójcy Jedyny i wszyscy święci".
Może warto napisać do żony list i przeprosić w nim za wszelkie zło (nawet nazwać po imieniu),zapewnić o miłości i chęci naprawy? Wysyłać kwiaty, kartki (kobiety są romantyczne i potrzebują takich dowodów miłości też). Nam na katechezach przedmałżeńskich J.Pulikowski mówił, że jak mąż "stara się" ponownie o żonę, to pierwszymi dziesięcioma bukietami może nawet dostać po głowie,ale jak będzie wytrwały....

Awatar użytkownika
Stanisław
Posty: 14350
Rejestracja: 18 paź 2013, 21:53

Re: Potrójny cud i świadectwo nawrócenia Mariusz

Post autor: Stanisław » 07 paź 2016, 21:46

Obejrzyj koniecznie film: http://swiatlopana.com/2092/ognioodporn ... lektor-pl/

OGNIOODPORNI - coś pięknego, spójrz, jak ten mężczyzna się przełamał i dokonał czegoś niesamowitego, odzyskał miłość żony
To piękny film, obejrzyj go !

Awatar użytkownika
Stanisław
Posty: 14350
Rejestracja: 18 paź 2013, 21:53

Re: Potrójny cud i świadectwo nawrócenia Mariusz

Post autor: Stanisław » 08 paź 2016, 23:54

Duchu Święty otocz w nas Światłem i Miłością wszystko, co wymaga naprawy i odnowy

Wielbię Krew Baranka
Która wszystko wszystko czyni nowym


Uwielbiam Cię Panie we wszystkim co nas dotyka
Alleluja

mariusz neofita
Posty: 3
Rejestracja: 02 paź 2016, 12:17

Re: Potrójny cud i świadectwo nawrócenia Mariusz

Post autor: mariusz neofita » 10 paź 2016, 20:51

Dziękuje Wam i życzę wszystkiego dobrego :-)
Codziennie modle się za żonę , za małżeństwo i za nas. Po ludzku przerobiłem już chyba wszystko co było możliwe łącznie z kwiatami, przeprosinami, filmami(fire prof i podobnymi), różnego rodzaju próbami,it
Żona twierdzi, że mnie już nie kocha - chce rozwodu i chce żyć wolnością.
Oddaje to Bogu i wszystko w Jego rękach.
Wiem, że to walka duchowa i personalnie niewinie żony ale jesteśmy tylko ludźmi.
Zdałem też sobie sprawę iż byłem jednym z tych , których Bóg uzdrowił i wcale za to nie podziękowałem, zbyt szybko przechodząc do codzienności.
Odejście żony doprowadziło mnie do stanu totalnego upadku i wtedy uświadomiłem sobie że im gorzej po ludzku to tym bliżej Boga.
Zrozumiałem też, że uzdrowienie fizyczne to nic w porównaniu to uzdrowienia duszy i za to Bogu dziękuję,że przywrócił mi życie w prawdzie i miłości.
Łatwo kochać tych ,którzy kochają ale pokochajmy tych, którzy tego nierobia względem nas i którzy zadają rany i ból.
Mimo,iż moja żona rani mnie każdego dnia to nadal ją kocham i nie potrafię przestać kochać.
Zostańcie z Bogiem
+++

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości